Translate

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Rozdział 3

Spakowałam w kartony mamy ubrania , znalazłam jej suknie ślubną którą postanowiłam sobie zostawić , pamiątki, książki takie rzeczy spakowałam w karton i postanowiłam zatrzymać . Mały spał sobie, smutno mi było z tego powodu że nigdy nie pozna żadnej  z babć , ponieważ ojciec Alana też nie żyje .
Postanowiłam posprzątać kuchnie ,wzięłam worek i wyniosłam na zewnątrz do kontenera , zobaczyłam podjeżdżający motor , wiedziałam że to Alan szybko kierowałam się do drzwi niestety zdążył mnie złapać za nadgarstek :
-Posłuchaj mnie choć chwile .Bardzo mi przykro z powodu śmierci twojej mamy , odwiedziłem ją raz w szpitalu .
-Bardzo dziękuje ,i na pewno się ucieszyła na twój widok .
-Niestety nie kazała mi wyjść .
-O ciekawe dlaczego , czekaj już wiem może dlatego że skrzywdziłeś jej córkę która aż trafiła do szpitala bo zostawiłeś ją nieprzytomną pod dyskoteką .
-Przecież cię przepraszałam .
-K**A ile razy mam ci powtarzać że zwykłe przeprosiny nie wystarczą .
-Chłopaki mnie się pytali czy to moje dziecko bo usłyszeli że ty masz dziecko i mówiłaś że ojciec nie istnieje .
-Taa spotkałam paru znajomych na pogrzebie a dokładnie znajomą bo tylko ona odważyła się zapytać o dziecko .
-Ale nie musisz mówić że ojciec nie istnieje .
-Dla mnie nie istnieje . -Usłyszałam płacz , niech to szlak . -Przepraszam mam zajęcie .
-On jest tu z tobą ?
Ale ja nie odpowiedziałam pobiegłam do domu bo Leoś coraz głośniej płakał , zatrzasnęłam drzwi i wzięłam moje słoneczko na ręce .
-Już mamusia jest słoneczko moje , już spokojnie .-Popatrzyłam w te oczka - Nie płacz słoneczko moje , jestem .
Musiałam zrobić małemu mleko, ale torba leżała w samochodzie w bagażniku razem z pieluchami . Spojrzałam przez okno on tam stał a małego nie mogłam zostawić . Wzięłam kocyk , którym owinęłam małego i wyszłam . Alan tylko się spojrzał i uśmiechną .
-Odsuń się i nie zbliżaj .
-Ale pozwól mi go zobaczyć -Krzykną na co dziecko się rozpłakało .
-Ciii Leoś kochanie nie płacz .
Szłam w stronę samochodu . Otworzyłam bagażnik i wyjęłam torbę .
-Posłuchaj , wiem że nie chcesz mnie widzieć że mnie nie znosisz i nie masz ochoty mnie oglądać , ale pozwól mi się widzieć z dzieckiem mam na to prawo .
-A jakie ja miałam prawa kiedy leżałam pobita ze złamaną ręką w szpitalu . Miałam prawo zrobić ci piekło z życia ale ciesz się że tego nie zrobiłam .
-Pozwól...
-Nie .
Wtedy dziecko zaczęło płakać poszłam do domu nie zamknęłam drzwi bo nie miałam jak położyłam moje słoneczko na kanapie i je rozebrałam . Alan wpadł do pokoju z krzykiem :
-Nie pozwolę ci na to ..
Urwał gdy zobaczył jak przebieram dziecko z mojej twarzy zszedł uśmiech bo Leon zaczął znów płakać .
-No wiesz wielkie dzięki , przestraszyłeś je -Zwróciłam się do chłopaka . -A ty moje skarbie nie płacz ... Patrz no patrz na mamusię hejko słoneczko moje no .
Mały się uspokoił i na mnie spojrzał zobaczyłam jak się uśmiecha , udało mi się zmienić pieluchę . Wzięłam małego na ręce i poszłam do kuchni a Alan mi się przyglądał .
-Poczekaj tu jak musisz .
Poszłam i zrobiłam małemu jeść , po czym wróciłam i usiadłam , zaczęłam go karmić :
-Usiądź nie stój tak . Po jakiego groma tu jesteś ?

sobota, 16 kwietnia 2016

Rozdział 2

Wróciłam do domu , na razie mam za sobą choć jedną sprawę , lecz i tak w mojej głowie rodzą się nowe pytania "Może powinnam przyjąć  tą pomoc ?? Nie mały nie może poznać tego potwora nie "

Tydzień później

Chodzę do liceum ,mam przy sobie dziecko , na wszelki wypadek uświadomiłam że tylko ja mam prawo odbierać dziecko i bez mojego telefonu że przyjdzie kto inny nie mają prawa oddać dziecka w ręce ikogoś innego .
Nie miałam wieści od Alana i byłam szczęśliwa , bycie matką jest cudowne to jest dla mnie nowość całkiem inne życie , całkiem coś nowego i cudownego .

Wracałam właśnie z domu z małym Leonkiem który się uśmiechał tymi niebieskimi oczkami w których widać było iskierki. Zaszliśmy do kawiarenki , kelnerka podeszła do nas i z zaciekawieniem spojrzała na małego
-Jest do pani podobny ma pani oczy , ale nos  zdecydowanie ojca , to ten pan który był przed tygodniem razem z panią ?
-Tak ... - odpowiedziałam z lekkim poirytowaniem bo przypominała mi się tamta noc , tamta okropna noc ,
-W porządku ???
-Tak , tak  przyniesie mi pani sok pomarańczowy , i szarlotkę ?
-Oczywiście .
Spojrzałam na małego i powiedziałam :
-Skarbie , mój kochany nie pozwolę cię skrzywdzić .
Pochyliłam się nad dzieckiem a łza mi spłynęła po policzku .
Posiedziałam jeszcze godzinę w kawiarence a potem wróciłam do domu .

Następnego dnia dostałam telefon za szpitala powiedziano mi że mama jest w szpitalu i zostało jej niewiele czasu.
Dojechałam do szpitala , była tam już Lucy dałam jej małego bo nie mogłam go zabrać do sali gdzie leżała mama , blada i okropnie zmęczona .
-Mamo !!!
-Kochanie ... moja dzielna córeczka , gdzie .. Leoś .. ??
-Na korytarzu z Lu.
-Kochanie.. Jestem.. z ciebie dumna . Nie pozwól sobie cierpieć musisz być lepszą matką ode mnie .
-Mamo jesteś najlepsza , zawsze byłaś ws..parciem dla mnie .
-Nie.. do..pilnowałam żebyś ..
-Mamo proszę cię , nie obwiniaj się . proszę .
-Kochanie , pamiętaj zawszę będę przy tobie ... P... -wtedy mama zamknęła oczy , a maszyna do której była podpięta zaczęła piszczeć ..Lekarz przybiegł i wyprosił mnie z sali , reanimacja trwała 1.5 godziny ale mama odeszła , łzy zaczynały mi po kolei lecieć z powiek .. Byłam w rozsypce .
Lekarze wydali mnie jej rzeczy jakie mieli , a ja wzięłam torebkę i usiadłam a obok mnie Lucy :
-Kochana , bardzo mi przykro .
-Wiem Lucy ale wiesz nie powinnam jej na tak długo zostawiać .
-Nie obwiniaj się .
Ja oglądałam co było w torbie i natrafiłam na zdjęcia mama zawsze je nosiła w portfelu , było tam zdjęcie moje i Leonka oraz moje i mamy z naszej wycieczki do gór .
Wzięłam Leonka i pojechałam z Lucy do domu rodzinnego .

Dzień pogrzebu był dniem okropnym pojawili się moi byli nauczyciele z gimnazjum oraz koledzy i koleżanki , wszyscy się zdziwili gdy zobaczyli mnie na rękach z dzieckiem , nie podeszli w czasie gdy ją zakopywano , dopiero gdy wyszłam przed kościół po wózek do samochodu podeszła do mnie Mery , koleżanka która pomagała mi z materiałem z biologii .
-Twoje ??
-Tak , Leon ma na imię .
-Słodziak , ile ma .
-Miesiąc .
-Nie wiedziałam że byłaś w ciąży .
-Tak naprawdę nikt z tond nie wiedział .
-Gdzie teraz mieszkasz ? Bo nie tu .
-Mieszkam w Nowym Yorku , a przyjechałam tu przed śmiercią mamy .
-Przykro mi naprawdę . A mogę jeszcze o coś zapytać ?
-Pytaj .
-Ojcem , kto jest ??
-Ojciec nie istnieje .

Odeszłam dziewczyna zdziwiona zniknęła , miałam dość kondolencji , moja cała rodzina która przybyła na pogrzeb była zaskoczona że mam dziecko .Ze strony ojca pojawiła się tylko ciocia Aniela . A ze strony mamy byli wszyscy .
Wróciłam do domu Lucy pytała się czy ma zostać ale powiedziałam jej że nie potrzeba .

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Rozdział 1

Wszystko to było nie do uwierzenia , przecież nigdy bym nie uwierzyła w to że zacznę liceum jako matka i to jeszcze samotna . Ale teraz nie chcę się na tym skupiać pragnę być jak najlepszym wzorem dla mojego synka .

Dojechałam do mojego małego mieszkanka było one dość duże , dzięki pomocy mojej mamy i przyjaciółki udało mi się zebrać na nie środki , przy szukaniu mieszkania brałam pod uwagę to że moje dziecko potrzebuje dużo przestrzeni do zabawy .
Noc zapowiadała się na  trudną ponieważ mały wciąż płakał , po pół godzinie musiałam się przewietrzyć ubrałam małego i wyszłam na spacer , widać tego było mu trzeba bo się usypiał . Była godzina 22.00 a przypomniało mi się że lodówka jest pusta a kończy się też mleko , więc sprawdziłam ile mam pieniędzy i ruszyłam w stronę stronę sklepu . Gdy byłam na miejscu Leoś w najlepsze sobie spał , wchodząc do sklepu przeżyłam szok w kolejce do kasy stał on , ojciec mojego dziecka dla mnie nie obca osoba . Szybkim krokiem przedostałam się miedzy regały tak aby mnie nie zauważył , wzięłam mleko i resztę potrzebnych mi rzeczy , kiedy byłam pewna że go nie ma poszłam zapłacić .

Nie spałam całą noc myślałam nad tym co on teraz zrobi czy spróbuje mi odebrać dziecko . Nie miał do tego prawa , nigdzie nie widniało że był jego ojcem . Za to co mi zrobił powinien iść do więzienia powinien się cieszyć ze nie posłałam go za kratki . Do wstania zmusił mnie płacz małego, wzięłam go z łóżeczka i zmieniłam pieluchę ,stałam się w tym mistrzynią , nakarmiłam głodomora , następnie ubrałam go w cudowny zestaw . Włożyłam kurteczkę , spakowałam podręczną torbę ze wszystkim co powinno mi być potrzebne i wzięłam papiery do liceum .
W liceum przyjęto mnie bardzo miło , dano mi plan lekcji i listę książek jakie powinnam zakupić a od jutra mogłam spokojnie przychodzić an zajęcia . Wyszłam szczęśliwa , od razu skierowałam się do księgarni i kupiłam co mi potrzebne .

Przygotowywałam sobie kolację kiedy mój maluszek spał , gdy przyszedł do mnie esemes od "ALAN " było to dziwne że nie wykasowałam jego numeru .
Chcę go poznać , mam do tego prawa . 
On był śmieszny jakie prawa !!!!!!!????Co??!!!Postanowiłam  odpisać :
Jakie prawa , straciłeś je , przed jego narodzinami , dla twojej jasności 9 miesięcy temu . 
Nie odpisywał, już miałam nadzieje na to że odpuścił ale jednak nie , odpisał :
Możemy się spotkać . 
Nie chciałam tego ale jednak się zgodziłam , ale co ja zrobię z małym ???Wiem może Lucy mi pomoże , tylko nie może ona go zabrać do siebie musi przyjechać ty jeszcze dziś jest 18.00 wiec o 22.00 mogę się z nim spotkać .
O której i gdzie mam napięty grafik . 
A:W małej kawiarni w centrum THE CAFFE . 
JA: O 22.00 pasuje ?
A : Dobrze . 
Jak chciał się spotkać to nie miał wyboru  . Dzwonie do Lucy :
-Halo Lucy ??
-Tak to ja kochana , Co jest ?
-Alan .!!!
-Co z nim ???
-Chce się spotkać . Potrzebna mi jesteś jeszcze dziś .
-Będę ..

Przyjechała pół godziny później mały był już najedzony i się obudził .
-Jak to ???
-No chce się ze mną spotkać dziś o 22.00 ale ja nie wezmę ze sobą małego , wiec czy możesz z nim zostać jest 19.00 więc wystarczy że go położysz za pół godziny  i pobujasz a on sam się uśpi .
-Oczywiście .
-Chcesz coś do picia ??
-Herbatę,masz ??
-Kochana jestem teraz tak  ubezpieczona że nawet mam dla ciebie kurczaka .
-Oj ja chętnie .
-Kiedy byłam w ciąży miałam zachcianki na najmożliwsze rzeczy , zaczęłam piec ciasta , i inne dziwne wypieki wiec już mi tak pozostanie .

O 21.00 wyszłam wolałam być wcześniej kazałam Lucy nikomu nie otwierać i wyszłam .
Byłam przed czasem z 10 minut ale on już tam był .
-Jestem przed czasem ??
Wstał jak mnie zobaczył chciał mnie przytulić ale ja odsunęłam się i usiadłam .
-Nie ja byłem wcześniej , dobrze cię widzieć .
-Nie powiem tego samego o tobie .
-Em wiem że ...
-Wiesz to bardzo dobrze że wiesz , zgwałciłeś mnie , skrzywdziłeś , zostawiłeś samą , byłam w szpitalu ,kłamałam własnej matce zaszłam w ciąże byłam gotowa oddać to dziecko . Teraz mam synka ma niecałe 2 tygodnie , nosiłam go w sobie 9 miesięcy , pracowałam na potrzebne rzeczy , nie zaczęłam szkoły .
-Em ...
-Nie nazywaj mnie tak , nie przeprosiłeś mnie przez ten czas , nie oskarżam cię o to że się nie interesowałeś tym jak rozwija się ono i czy będzie zdrowe , bo nie wiedziałeś o ciąży , i nie powinieneś się dowiedzieć o istnieniu Leona .
-Ma na imię Leon . ??
-Tak ?? A teraz cię żegnam .
-Ale ja chcę być dla niego ojcem , mam dobrą pracę kończę liceum a już jestem współwłaścicielem firmy mogę zapewnić wam dobre warunki mieszkaniowe .
-Posłuchaj , radze sobie bez ciebie , wiesz ? I nie chcę nic od ciebie , ale nie będziesz widywał syna nawet o tym nie myśl .
-Mam prawo !!!! -wstał zły .
-Posłuchaj mnie uważnie , masz szczęście że lekarka która mnie badała nie zawiadomiła policji i nie wszczęto śledztwa , na wszystkich możliwych kamerach mogą zobaczyć jak mnie gwałcisz . Błagałam tą doktor o to aby nikomu nie mówiła , wszystko na mojej karcie jest dostępne tylko dla mnie. Wiec się ciesz że nie musisz teraz siedzieć za kratkami .
On usiadł , a kelnerka przyszła zebrać zamówienia .
-Dwa białe wina proszę . -Powiedział Alan .
-Jedno białe a dla mnie sok pomarańczowy .
-Oczywiście , a jak synek zdrowy nie widziałam go od wczoraj . -Spytała kelnerka ponieważ odkąd mieszkałam w tym miejście przychodze tu co poniedziałek i wszyscy mnie tu znają .
-Zdrowy ,wesoły jutro najprawdopodobniej przyjdziemy .
-Oczywiście . - odeszła z uśmiechem .
-Widzę że wiele osób cię tu zna ?
-Wiesz mieszkam tu już trochę .
-Aha .A ile dokładnie ??
-No jakieś 4 miesiące .
-Em ... Wiesz że tego nie chciałem , byłem pijany .
-Nie tłumaczy cię to ., nie ma mowy na to abyś mógł zobaczyć dziecko , nie pozwolę abyś zniszczył to co na razie zbudowałam , mam mieszkanie mam pracę i będę się uczyć . Zmusiłeś mnie abym zmieniła swoje życie diametralnie , nawet jeśli o tym nie wiedziałeś .
-Czy mam jakieś szanse ??
-Alan , nie. Będę cię informować o jego zdrowiu i postępach ale nie chcę abyś się do niego zbliżał , w innym wypadku mogę cię podać na policję w tej sprawie , a teraz przepraszam ale mam soje obowiązki .
Zostawiłam pieniądze za zamówienie i  wyszłam , byłam dumna choć wiedziałam że nie odpuści .

sobota, 9 kwietnia 2016

Prolog :) Przekorny los ,

Nazywam się Emilia lecz przyjaciele wołają na mnie Em , mam 17 lat i zaczęłam niedawno klasę licealną i chcę wam opowiedzieć pewną historię która zmieniła moje życie .

Jak co ranek o 6.00 wstałam bo musiałam był to ostatni dzień szkoły i miły się zacząć wakacje ukochane 2 miesiące , przed rozpoczęciem liceum .
Ubrana uczesana i wymalowana ruszyłam w stronę ukochanego motoru SUZUKI . Przyjechałam do szkoły przed czasem jakieś 20 minut .
4 godziny później , jestem w pracy zaczętej nie dawno  chciałam koniecznie wyprowadzić się od rodziców miałam 17 lat i zaczynałam liceum , więc potrzebowałam forsy na mieszkanie .
Pracowałam w małym sklepie z ciuchami , płacili wystarczająco dużo , sklep był niemal jedynym w okolicy a że miasteczko było dość sporę więc interes bardzo dobrze się kręcił .
Dostałam esemesa od Lucy "Impreza w SANTA DE , Idziesz ????"
SANTA DE był to klub w naszym miasteczku który otworzono  3 lata temu na początku służył jako świetlica dla dzieciaków na różne choinki szkolne i wynajmowano go na urodziny i imprezy firm , lecz  gdy przeją go jakiś facet zrobił z niego klub na dyskoteki, nasze małe miasteczko zasłynęło dzięki SANTA DE .
" Jasne że idę o której ??"
"19. 00 u mnie "

Osiemnastej byłam u Lucy , ona mnie umalowała i byłam gotowa . Myślałam że będzie to dobra zabawa , lecz się myliłam .
Bawiłam się znakomicie nie piłam , wyszłam na zewnątrz gdzie stał Alan mój były , miałam już zamiar odejść lecz on szybko mnie złapał za rękę :
-O kogo my tu mamy , moja ukochana Emilii .-nienawidził mnie za to że to ja z nim zerwałam przy całej szkole  wykrzykując że zdradził nie z 30 letnią kobietą .
-Alan puszczaj mnie .
-Nie ma mowy , przez ciebie nie zostałem kapitanem zepsułaś mi opinię w całej szkole , ty dziwko .- Tak on był ode mnie starszy o 2 lata chodził do 2 liceum a właściwie szedł do 3 . Tak to ja wściekła wparowałam do jego szkoły i wykrzyczałam na całą szkołę to co zrobił .
-Kurwa !Sam jesteś sobie winny , poszedłeś do jakiejś dziwki tylko dlatego że nie chciałam się z tobą przespać , bo było za wcześnie dla mnie .
-Chodziliśmy ze sobą 2 lata .
-I co z tego , jesteś po prostu dziwkarzem .
Wnerwił się zaciągną mnie za tyły dyskoteki i zaczął całować a potem rozbierać i sami możecie się domyślić do czego doszło . Obudziłam się na tyłach dyskoteki z rozbita głową i poplamioną sukienką. Obudziła mnie jakaś przerażona kobieta bolała mnie ręka która byłą w siniakach , pamiętałam tylko cios w głowę mojego ex . I wtedy zemdlałam . Kobieta wezwała karetkę , pierwszą osobą jaką zobaczyłam w szpitalu była Lucky . Wyszłam po 3  godzinach z ręką w gipsie i bandażem na głowie .

Miesiąc później
Wymiotuje już 3 dzień , okres mi się spóźnia no tak ja oczywiście nigdy nie miałam równo o czasie , ale to że jem tyle że można nakarmić całą rodzinę . Mama się pyta czy z nikim nie spałam , oczywiście że nie wie o tym że zostałam zgwałcona bo wmówiłam jej że spadłam se schodów popchnięta przez jakiegoś nachlanego kolesia . A lekarka powiedziała że nic nie powie i nie wezwie policji bo ją błagałam .
Lucy przyniosła mi 5 testów dla pewności .Poszłam najdłuższe 5 minut mojego życia , i 2 kreski na wszystkich , płacz jeden wielki płacz mama obiecała że mi pomoże Lucy też , tylko ona wie o wszystkim . Moja mama za wszelką cenę próbowała mnie przekonać abym powiedziała jej o wszystkim lecz ja milczałam , wychodziłam wieczorami i nie dawałam za wygraną . Nie widziałam Alena prze ostatnie tygodnie od dyskoteki .Postanowiłam że dziecko oddam do domu dziecka .

5 miesiąc .
Moje dziecko ,!!! I ja je wychowam !!! Będę najlepszą matką !!
Zostawiam dziecko postanowiłam je wychować , a teraz właśnie się pakuje wyprowadzam się mama oczywiście jest przeciwna , wiem że się boi że nie dam rady ale ja już postanowiłam .
Wylatuje do NY wielkiego miasta gdzie nie będę odludkiem .
Brzuch mi widać już dość ale zakrywam to większymi ubraniami i jest to niezbyt widoczne .
Jestem na lotnisku i wylatuje , prócz tego zaczynam pisać pamiętnik .
Zaczynam nowe życie . 

9 miesiąc to dziś .
Zostałam zabrana na porodówkę na którą się zgłosiłam tylko kiedy poczułam skurczę .
Po 4 godzinach dostałam mojego maluszka , to chłopiec , nie wiedziałam bo tylko raz byłam u lekarza i było za wcześnie na rozpoznanie płci. Dziś w moje 18 urodziny narodził się mój synek który ma na imię Leon mój Leoś .
Puszczono mnie z nim do domu już następnego dnia , wiedziałam jak się zająć dzieckiem bo przeczytałam wiele książek na ten temat .
Mam osiemnaście lat podczas gdy dziecko jeszcze się nie narodziło poszłam do pracy dzięki niej zdałam do końca prawo jazdy które zaczęłam jeszcze gdy mieszkałam tam , a niedawno kupiłam auto. Wszystko co potrzebne dla dziecka przysłała mi mama .
Tydzień po porodzie 
Mój synek ma tydzień jest słodziutki , jedziemy dziś odwiedzić babcie która już się nie może doczekać kiedy zobaczy swojego jedynego wnuczka . 

Zajechałam do mojej mamy która płakała pół godziny z radości i z tego że widzi mnie , nakarmiłam małego i poszłam go usypiać , gdy przyszłam do salonu mama zaparzyła mi herbaty . Popatrzyłam na kubek i zaczęłam płakać po 9 miesiącach płakałam bo moje emocje musiały się uwolnić .
Wyznałam mamie całą prawdę , która płakała razem ze mną .
-Mamo ?
-Tak .
-Zostanę u ciebie do jutra .
-Oczywiście .
-I postanowiłam iść do szkoły . Znalazłam liceum które zapewnia dla młodych matek opiekę nad dzieckiem , wczoraj tam byłam i mają ponad 20 małych dzieci od naprawę noworodków do 3 letnich szkoła kosztuje nie wiele więc mogę ją opłacić ,w pracy też pozwolili mi przychodzić z dzieckiem .
-Kochanie jestem z ciebie dumna . Jesteś taka dojrzała .
Usłyszałam pukanie , mama poszła otworzyć a w drzwiach zobaczyłam moją przyjaciółkę Lucy.
Która od razu wpadła mi w ramiona , w pół godziny z nią rozmowy wiedziałam wszystko że Alan wypisał się ze szkoły i wyjechał . O mnie pytali ludzie z klasy , ale moja przyjaciółka odpowiadała ze chodzę do liceum poza miastem .
Usłyszałam płacz mój synek miał brudną pieluchę , przebrałam go i pokazałam go mojej przyjaciółce.
Następnego ranka mamy nie było a Lucy poszła do szkoły ja też musiałam odebrać papiery z gimnazjum więc ubrałam mojego synka i wsadziłam w wózek , w liceum trwała przerwa wszyscy mi się przyglądali. Poszłam do pokoju nauczycielskiego , zanim zapukałam Leon się zdążył rozpłakać , musiałam wziąć go na ręce więc zapukałam kolanem bo nie miałam wolnych rąk , a w drzwiach nie mógł stanąć nikt inny niż mój wychowawca , który patrzył na mnie jak na ducha .
-Emilii to ty?
-Witam pana panie Pirs . Bym podała rękę ale widzi pan synek właśnie się uspokoił. - nie chciałam kłamać , zaprosił mnie do środka , gdzie w tym momencie byli wszyscy nauczyciele .
-Ja przyszłam po papiery i kopie świadectwa bo podczas przeprowadzki zgubiłam a postanowiłam iść do liceum więc.
-Myślałem że poszłaś wcześniej . -powiedział nauczyciel .
-Widzi pan jeden chłopak  zawrócił w moim życiu . - Spojrzałam na moje maleństwo . - I teraz jestem samotną ale szczęśliwą matką . I zaczynam liceum .
-A co z dzieckiem ,?
-Mieszkam teraz w Nowym Yorku i znalazłam liceum w którym zapewniają opiekę nad dziećmi , dla takich dziewczyn jak ja .
-Proszę papiery dla pani . - odezwała się sekretarka ,
-Dziękuję . Potrzyma pan dziecko ja tylko schowam ?
-Oczywiście . -Nauczyciel wziął ode mnie dziecko . -Mogę  spytać jak ma na imię ?
-Leon .
-A ... nie zręczne pytanie , ale czy ojciec dziecka jest ...
-Ojciec dziecka nie wie o nim , choć ja wiem kim on jest . Wie pan ja zostałam zgwałcona .
-Policja ???
-Nie .. Postanowiłam że on dowie się że został ojcem ale nie pozna dziecka bo ja na to nie pozwolę .

Wyszłam z liceum i poszłam do fotografa , zrobiłam zdjęcia sobie i dziecku . Kupiłam w pobliskim sklepie ramki . I oprawiłam zdjęcia jedno dla mamy a drugie dla Lucy trzecie dla mnie .
Komórką zrobiłam jeszcze jedno i klikam wyślij potem dodaj opis i pisze
Gratulacje twój synek ma tydzień , gratulacje tatusiu to owoc tego co mi zrobiłeś ale go pokochałam a ciebie teraz nienawidzę . 

Wyjechałam wieczorem i powiedziałam mamie i Lucy aby jak Alen się zjawi nic nie mówili gdzie jestem .
-Po prostu chcę aby on był szczęśliwy .