Translate

sobota, 19 listopada 2016

Rozdział 1

24.00
Stoję gotowa na linii startu , ta adrenalina która jest zawsze , szybsze bicie serca : 
Słysze te słowa : 3, 2, 1 START .

Jadę jestem jak zwykle pierwsza no i meta  .
-Zwyciężyła Błyskawica !!!
Podjeżdżam do faceta po odbiór nagrody , ładna sumka kolejna na koncie .Spoglądam na ludzi którzy mi gratulują , wile z nich pyta kim jestem , dlaczego nie zdejmę kasku . Właśnie dlaczego ?? Sam nie wiem może się  boję , nie no to żart nie chcę wiem że wiele osób zaraz by do mnie się przymilało by być rozpoznawalnym .
Kątem oka zauważam mojego wielbiciela numer 1 . Natananiela :
-Śliczna , mało brakowało abym cię prześcigną . -No on żartuje prawda był ode mnie tak daleko a teraz mówi że nie wiele .
-Chyba śnisz . Kochanie ty nigdy mnie nie prześcigniesz , chyba że  w twoich snach kiedy jesteś w różowej sukieneczce . A teraz przepraszam muszę jechać .
-Może dasz się zaprosić na drinka  .Albo ujawnisz co się kryje pod tym kaskiem ?
-No chyba bym musiała być ostro wcięta , a teraz muszę zmykać NATANIELU .
-Ej .. skąd wiesz jak mam na imię ?
-Oj uwierz mi znam cię lepiej niż myślisz , pozdrów Ashley ,i na na następny raz uważaj  gdzie dochodzisz , bo nie chcący mogą cię nakryć . -Posłałam mu buziaka i odjechałam , jego mina była bezcenna .
Jeśli chodzi o niego i Ashley raz przyłapałam ich w kantorku woźnego oni mnie nie widzieli ani nie słyszeli , ale uwierzcie mi wysłuchiwanie ich a raczej jej jest gorsze nisz wszystko co można usłyszeć.

Ranek , z satysfakcją wstaje , myśl o szkole nie dobija mnie , ciągle krąży we mnie adrenalina . Jedyne co na razie mam na celu to nie dać sobą pomiatać powinnam skończyć z ukrywaniem tego kim jestem ...
Od teraz będę sobą , no prawie sobą .... 

niedziela, 9 października 2016

Prolog

-Szarak !
-Kujon !
-Wycieróch !!

Tak to przezwiska którymi jestem witana w szkole , które od początku gimnazjum aż do teraz toważyszą mi każdego dnia w tym psyhiatryku . Chociaż nikt a nikt naprawde mnie nie zna to i tak ocenia .
Nazywam się Lola a to moje życie .

Drin , dirin (budzik )

-Musze , naprawde znowu !!!- krzycze chyba sama do siebie , 6.00 rano a ja musze zwlec się z mojego kochnego łóżka , iść do tego psyhiatryka i udawać znów udawać przyzwoitą osobę . Kiedy tak naprawdę mam ochotę uciec do mojego kochanego motoru , rozpóścić włosy i jechać jak najdalej. Ale nie jadę do tej szkoły i spróbuje utrzymać nerwy na wodzy .

Ubrana uczesana spakowana idę .
Stoje przed psyhiatrykiem , 2 licum , piekło jakiego nikt nie chce przeżyć . Dlaczegu tu jestem , nie opowiedziałam , Byłam już w 3 liceach pierwsze w Los Angles z którego mnie wywalili za niepoprawne zachowanie moja wychowawczyni właśnie leczy się z trałmy . Drógie w małym miasteczku w Meksyku mój były uległ lekkiemu wypadkowi "Potkną się i spadł ze schodów " . Teraz jestem tu w NY gdzie miałam zminić swoje życie , musze udawać boinaczej mój ojciec , wieli mecenas odbieże mój kochany motorek , oczywiście go  nigdy nie ma w domu pracuje na drógim końcu miasta ja i przyjeżdża kiedy ma wolne . Ja w tym czasie jeżdże na nielegalne wyścigi , oczywiście nie podaje prawdziwej tożsamożści jestem Błyskawica , najlepsza w NY . Trenuje walki  , strzelam . Kocham to i nie zamieżam tego odstawiać . Ucze się dobrze nawet bardzo , ale czuje się jak w skorupie , duże swetry okulary ścisło związane wlosy to nie moja bajaka .
Wchodze do dużego budynku i idę do szafki wiem że niedaleko spotakam szkolnego badboya Natana . 10 faktów o Natanie :
1. Zaliczył każdą laskę w szkole . (No oprócz mnie )
2. Bogaci rodzice , mama jako stylistka praca w Hollywood , ojciec architekt w domu nie widziany .
3 Co weekend imprezka .
4 . Szkoła zna go na całości , każdy się go boi .
5 . 3 razy w tygodniu siłownia .
6 . Kapitan drózynyw piłce nożnej .
7 . Tatułaże conajmniej 5
8 . Bruet
9 . 1, 90
10 . Męska dziwka

Tak skąd to wiem , jak tylko przyszłam d tej szkoły moja obecna przyjaciółka była fanką numer 1 Natana i niestety ona też odwiedziąła z nim jakiieś ustronne miejsce .
Z nim znam się od pierwszym moim tutejszym wyścigu , odebrałam mu tytuł mistrza . Do dziś próbuje ustalić kim jest błyskaica .
Tak wiec ide do szafek i ktogo widze :
-Wiataj szaraku , jak tam nie masz czasem kaca po jakieś ciężkiej nocy ?? -Pyta Natan !
-No weź przecież ona spędza pewnie noce z jakimś Shekspirem . -Mizdrzy się Ashley ,szkolany plastik i dziwka .
-Cześć. -Zaciskam szczęke bo mam ochotę jej przywalić .Odchodze .
Pierwsza jak i druga godzian mija mi w spokoju ,z włefu mam zwolnienie wiec nie musze oglądać ich na boisku choć wiem że bym ich rozwaliła nie chcem się wyróżnić . Dostałam sms że dziś po północy wyścigi .
A teraz siedze w bibliotece i przeglądam fb "Błyskawicy " , tak wiele osóbpytało mnie się o kontakt szczególnie organizatoży wyścigów żeby móc się pochwalić nabytakiem więc zalożyłam sobie a teraz mam mase fanów , każdy mnei się pyta kiedy się ujawnie czy zdejme kask pokaże prawdziwą twarz . Może kiedyś ale nie teraz .
Wychodząc ze szkoły zostaje oblana sokiem przez elite . Idę do domu w złym humorze siadam przed lustro i nakładam swój makijaż taka prawda kocham mieć makijaż chodź musze powiedzieć że bez niego też dobrze wyglądam .

piątek, 26 sierpnia 2016

Rozdział 14 - Koniec , Podziękowania

Em

Obudziło mnie słońce które wlatuje przez zasłony w sypialni , do tego jest mi strasznie gorąco a wszystko przez Alana bo śpi wtulony we mnie jak jakiś misiek . Udaje mi się wyrwać z jego szponów . Ubrana uczesana i umalowana schodzę do mojej kochanej nowej kuchni . Robię gofry z nutellą i bitą śmietaną , wstawiam ekspres . Od razu szykuje dla mojego syneczka kaszkę bo za około 20 minut najprawdopodobniej się obudzi .
Słyszę że ktoś chodzi po górze więc to mój kochany wstał bo jego kroki się roznoszą po całym domu. Stawiam kawę z  2 łyżeczkami cukru i spienionym mlekiem , oraz z nutką cynamonu , oraz 3 gofry z dużą warstwą nutelli i ogromną warstwą śmietany .
-Witaj królowo . - Wita mnie mój chłopak .
-Mój księciuniu jak noc minęła ??
-Tak jak zawsze z tobą cudownie .-Pokazał swoje białe zęby
-Na którą masz dziś do pracy ?
-Nie idę, zarezerwowałem wolne specjalnie dla mojej ukochanej .
-Ale ...
-Moja kochana ma dziś urodzinki i zamierzam je spędzić z tobą i moim synkiem .
-No ale ja mam na popołudnie .
-Załatwiłem to i nie masz .
-Zaraz przyjedzie moja mama i zabierze na 2 godzinki Leonka a my idziemy do kina .

Szybkim krokiem poszłam do pokoju mojego synka i spakowałam torbę , mały zaczął płakać więc wzięłam go na ręce i zeszłam z nim na dół , nakarmiłam , przebrałam . Wtedy przyszła mama mojego kochanego zabrała małego i jego rzeczy i zostawiła nas samych .
Pojechaliśmy do kina na dramat romantyczny , po filmie poszliśmy na spacer .
Nagle mój kochany dostał sms i powiedział że ma pilne wezwanie i żebym szła do kawiarni on zaraz wróci .
Zaszłam do kawiarni i poprosiłam o kawę z kardamonem jak każdy wiedział moją ulubioną .
Na koniec kelner mi przyniósł kopertę otworzyłam i przeczytałam :

Śladem róż , 
idź już . 
Powozem jedz , 
w dróżkę jedź . 

I to wszystko ale o co mu chodziło , rozejrzałam się i zobaczyłam , że w różnej odległości od siebie stoją skrzynie z różami . Szłam ich tropem aż doszłam do dorożki , którą prowadził starszy mężczyzna . 

-Panna Emilia ?
-Tak . 
-Zapraszam . 

Jechałam i jechałam aż w końcu skręciliśmy w dróżkę tam mnie wysadził i dał kopertę . 
Idź prosto a potem , 
zaufaj sercu . 

Miałam tego powoli dość , sam pojechał a ja miałam kierować się jakimś karteczkami , no niech on tylko wróci . Szłam więc prosto bo zawrócić się bałam . W końcu rozstanie dróg , no i co mi miało podpowiedzieć serce ?? 
Poszłam w tą stronę po której najprawdopodobniej leży serce . 
Aż doszłam do mostku , który był przyozdobiony świecami . A na końcu była altanka ciemno tam ale szłam . gdy weszłam nagle rozbłysły światła . A w środku był mój Alan . Z ogromnym bukietem róż . 
-Alan ale ty miałeś być w pracy a twoja mama za pół godziny przywiezie Leona . 
-Nie kochanie Leon zostaje do jutra a ja mam wolne , musiałem skłamać abyś nie sprzeciwiła się mi z zostawieniem dziecka , a ja musiałem to tu przygotować . 
-Aha ... 
-Więc siadaj . -Odsuną mi krzesło . 
-Podano do stołu ... 
Gdy zjedliśmy już wszystko Alan zaprowadził mnie na brzeg gdzie czekała na nas łódka z prywatnym wioślarzem w czarnym garniturze a światła dawały nam pięknie ułożone świeczki i księżyc . Z małego radia leciała melodia . 
-Jest tak pięknie , dziękuje . 
Pocałowałam go w usta . 
-To nie koniec . 
Podał mi wielkie pudło które roztworzyłam i zobaczyłam książkę . 

KOCHANIE >>>
W dniu twoich urodzin ... 

Następna strona : 

Dziękuje . 
:
Że mi wybaczyłaś . 

Zaufałaś . .

Serce dałaś . 

Otoczyłaś miłością ... 

Wiernością ...

Troską... 

Znalezione obrazy dla zapytania tumblr photos black and white

Za twoje oczy w ogień bym wskoczył :
Twoje usta to rozpusta . 
A twój śmiech to mój lek .. 
Pamiętaj kocham cię . 

Ostatnia strona :

I pytam się ... 
Czy zechcesz uszczęśliwić mnie ... 
Bo ja pytam się .... 

.....

-Czy ty Emilio , zechcesz resztą życia dzielić się i czy zostaniesz panię Emilią Windersen ?
-CO????- Zapytałam zaskoczona 
-Czy ty zechcesz zostać moją żoną ???
-Taaaak takk !!! Tak !!!

Znalezione obrazy dla zapytania oświadczyny tumblr



piątek, 12 sierpnia 2016

Rozdział 13

ALAN
Ona śpi na kanapie naprawdę !!!
Jak ona może tak siebie zaniedbywać rozumiem pokój jest mały całe mieszkanie jest małe ale spanie na kanapie, na niej i tak się siedzi nie wygonie a co dopiero spać .
-Ale , możesz postawić solidne łóżko do pokoju małego .
-Pokoik jest malutki a mały kiedy zacznie chodzić potrzebuje miejsca są tam już dwie szafy i komody a co dopiero kiedy bym wstawiła łóżko to myszom by trudno było się by poruszać .
-Em kocham cię ty to wiesz ale jeszcze nie potrafisz mi wybaczyć , ale ja cię kocham i nie pozwolę ci abyś tak żyła z dzieckiem , Leon stał się dla mnie oczkiem w głowie , teraz jesteście dla mnie światem i pragnę dla was lepszego życia i chcę wam pomagać nie zważam na twoje protesty . Zrób to dla niego . -Wskazałem na łóżeczko w którym śpi mój kochany synek .
-Ale ...
-Bez ale , powiedz czy pieniądze są wam nie potrzebne ??
-Są potrzebne - powiedziała z zawstydzeniem .
-Więc widzisz i nie ma co się wstydzić bo radzisz sobie dobrze , ale daj se pomóc .
-Ale tylko dla niego ?

2 miesiące później
Em

Przeprowadziłam się do małego domku w jednej z dzielnic NY mam blisko do pracy   i szkoły jest idealnie , pomaga nam Alan do którego bardzo się zbliżyłam , w pracy dostałam awans jestem menadżerem dzięki czemu mam więcej pieniędzy i trochę wolnego ,szkoła idzie mi świetnie . Mały jest zdrowy , sprawia trochę kłopotów bo ząbkuje i strasznie płacze . Moja kochana przyjaciółka co raz nas odwiedza no jest ukochaną cioteczką . Alan jest codziennie u nas w czasie swojej godzinnej przerwy , my też często go odwiedzamy . Zostaliśmy na razie przyjaciółmi choć on nadal walczy , może kiedyś zdołam mu wybaczyć . ??

Alan
Mój kochany synek rośnie jak na drożdżach , Emilia dała mi wielką szansę , pomagam im ale w stopniach minimalnych bo na więcej mi nie pozwolono . Widuje małego codziennie i z tego jestem bardzo zadowolony . Moja mam co raz prosi abym zaprosił ich na kolacje, pokochała małego i jest w nim zakochana , rozpieszcza go aż nadto . Em nie zabrania mi kontaktów , ale jeszcze nie pozwala na zabieranie małego , ponieważ się boi . Ja również jej nie namawiam . Jestem na dobrej drodze w odzyskaniu Em .

1 rok życia Leona

Em
Moja kruszynka ma roczek jak ja się ciesze , już jest taki duży , chodzi a nawet zasuwa muszę go co prawda cały czas mieć na oku , bo jest strasznie aktywny , pierwsze słowo jakie powiedział było mama , po paru tygodniach przy kolacji z Alanem i jego mamą , powiedział tata i wyciągną ręce do Alana , żebyście widzieli w jego oczach tą radość , popłakał sie normalnie się popłakał .
Co prawda babcia Leonka tez jest szczęśliwa bo mówi na nią tacia i to tak śmiesznie brzmi .
Właśnie siedzimy ja , Alan , jego mama i moja kochana przyjaciółka i świętujemy roczek Leonka .
Musze wam opowiedzieć jeszcze o jednej zmianie jaka nastała , wraz z Alanem jesteśmy parą od 4 miesięcy , dałam mu szansę , zamieszkał razem ze mną i Leonem .

czwartek, 4 sierpnia 2016

Rozdział 12

POV . ALAN
????????????????????????????????????
Co........Jak to ona nie chce pieniędzy ???!!!!!
-Ale Em posłuchaj ja tylko chce pomóc , przecież potrzebujesz małemu na ubranka on rośnie .No a jedzenie pieluchy i inne ?
-Pracuje , mam pieniądze nic mu nie brakuje .
-A ty ?
-Co ja ?
-Masz na kosmetyki ubrania , jedzenie ?? Schudłaś , nie malujesz się .
-Przeszkadza ci brak makijażu ?
-Nie oczywiście że nie , ale patrz cała uwaga zwraca się na niego , a ty powinnaś pomyśleć o sobie !
-Na razie nic mi nie potrzeba , a jemu tak mam pieniądze i nie chce żadnych od ciebie . Czy pasuje ci spotykanie się z małym w weekendy ??
-Oczywiście .
-Dobrze to co odwieziesz mnie ??
-Tak oczywiście .

Gdy już byłem pod jej blokiem nie mogłem uwierzyć że ona mi zaufała i pozwoliła na chociaż troche widywania się z synem , przecież mi tak na nich zależy mam w sobie nadzieję że uda mi się ją odzyskać .
-Alan , wejdziesz na kawę ?
-Tak oczywiście wezmę wózek i torbę .
Drugie piętro no super , gdy udało mi się wejść ona już na mnie czekała , rozejrzałem się po mieszkaniu ,bardzo ładne małe gniazdko idealne dla matki i dziecka , kuchnia połączona z salonem , a w nim mała kanapa stoliczek i pudełko z zabawkami dla małego , obok wejście do największego pokoju mała komoda szafa , pod oknem łóżeczko małego , niebieski dywanik , fotel i jeszcze jedna szafa , otworzyłem ją a tam wszystko dla dziecka ubranka , buty ,bielizna , pudełko z lekami różnorodności .
Ale gdzie jej łóżko ???!!!
Zajrzałem do jej szafy , płaszcz kurtka i z trzy sukienki na dole stały kozaki , baleriny i jakieś botki no i kapcie . Dobra zajrzałem do komody w pierwszej szafce 4 pary spodni na dole z 2 spódnice ,druga półka do krótkie spodenki 2 pary . Póła numer 3 bluzki no dobra ich ma sporo , szuflada bielizna no naprawdę ja mam więcej .
Mój szok , ona myśli tylko o małym ma on wszystko aż nawet za dużo , a ona ????
Zobaczyłem ją w kuchni ze śpiącym dzieckiem jak to pięknie wygląda .
Zaniosła go do pokoju i przyszła musiałem z nią pomówić .
-Em gdzie ty śpisz ??
-W domu . - no jaka sarkastyczna .
-Bez żartów nie ma łóżka w pokoju gdzie mały to ty gdzie śpisz ?
-Kanapa jest rozkładana .
ŻE CO ?????????

środa, 27 lipca 2016

Rozdział 11

Pov . ALAN

Jechaliśmy w ciszy , naprawdę byłem ciekawy co mi zamierza powiedzieć Em , ale w głowie miałem jej ostatnie słowa ,,Zaufałam ci '' . Po tylu latach znów czułem że mam dla kogo żyć . Kiedy Em się wyprowadziła nie miałem po co zostawać w tej  dziurze tylko błagania mamy abym skończył szkołę mnie tu trzymały . Nie powiem po około miesiącu zapomniałem o niej i żyłem dalej dobre wyniki pozwoliły mi na przyśpieszenie studiów . Po tym jak wyprowadziłem się przypomniałem sobie Em miałem wrażenie że widzę ją w kawiarni , ale nie było to możliwe bo jak moja była byłaby w ciąży . Jak się okazało nie oszalałem .
Po tym jak zobaczyłem tą wiadomość od niej musiałem ją znaleźć , ale nie mogłem . Jak usłyszałem od rodziców że mama mojej ukochanej nie zmarła  wiedziałem że na pogrzebie znajdę to czego szukam . I tak na nowo postawiłem se cel odzyskania mojej miłości i wychowania mojego małego synka .

Teraz ona siedzi obok , jeszcze piękniejsza , ciąża jej nie zaszkodziła ani grama , widać że nie pozwalała sobie w ciąży na dużo słodkości bo nie przytyła , jej biust się uwydatnił , teraz jest chodzącą bombą seksapilu .

Pov EMILII

Jesteśmy już pod domem babci mojego dziecka , Alan jak na dżentelmena przystało otwiera mi drzwi a ja od razu widzę moje słoneczko na rękach mamy mojego ex . Od razu biorę go w objęcia :
-Moje ty słoneczko , nawet nie wiesz jak mamusia tęskniła , moja kruszynko ty , kochanie . -Spoglądam na rozpromienionego Alana który mi się przygląda z wielkim bananem na twarzy , no nic nie poradzę że stałam się taką typową mamusią , no jeszcze nie taka typowa nie wszystkie mamusie noszą szpilki i nie wszystkie słuchają rocka , no i na pewno nie wszystkie urodziły zaszły w ciąże w wieku siedemnastu lat .
Siadamy do kolacji moje maleństwo usnęło a ja muszę przeprowadzić rozmowę z Alanem .
Grzecznie zjadłam pyszną zapiekankę warzywną i pomogłam posprzątać naczynia , gdy wracam do jadalni zastaje ojca mojego dziecka ,z głową nad wózkiem i uśmiechającego się słodko , no po prostu jak z obrazka ta jego iskra w oczach i te jego słowa :
-Wiesz mały nie żałuje że cię mam , może żałuje tylko tego że tak skrzywdziłem twoją mamę i spodziewam się że w wieku 16 lat jak będziesz o tym wiedział przyjdziesz i skopiesz mi porządnie tyłek , ale będę ci za to wdzięczny . Twoja mama to najlepsza osoba jaką poznałem , i wiem że nie jest typowa ale jedno ci powiem że będziesz miał najfajniejszą mamę jaką można mieć . Kocham cię.
Wtedy nie mogłam powstrzymać łez po prostu się nie spodziewałam tego . Wiedziałam że nie mogę mu odebrać Leona i zniknąć on go kochał i żałował że mnie skrzywdził , ale nie żałował że w tak młodym wieku został tatą . Wytarłam łzy i zawołałam go i jego mamę na rozmowę , teraz dokładnie wiedziałam co powinnam zrobić .
-Więc , jestem już zdrowa i mogę znów zajmować się Leosiem . -Widziałam smutek w oczach Alana i jego mamy . -Ale jak obiecałam tak się zastanowiłam nad sprawą odwiedzin twojego syna . Wyjęłam swój kalendarz z torby . - Więc chciałam ci dać propozycje że co tydzień w weekendy możesz go odwiedzać ale tylko kiedy ja będę w domu , ponieważ ufam ci ale mam obawy i nie ukrywam tego , po jakimś czasie pozwolę ci go zabierać ale na pewno jeszcze nie teraz . Więc ja mam weekendy wolne od pracy i szkoły i mogę ci na to pozwolić , wiem że ty też masz je wolne sprawdziłam twój grafik wisi na lodówce .
-Em , nie masz pojęcia jak ja się ciesze obiecuje że będę najlepszym ojcem jaki może być i będę pomagał jak będziesz tego potrzebowała oczywiście będę płacił....
-O nie nie pozwalam na to nie chcę twoich pieniędzy w żadnym razie mam pracę i nie potrzebyje tych pieniędzy jeśli mi ich zabraknie znajdę jeszcze jedną pracę ale na pewno nie wezmę od ciebie ani grosza .

środa, 20 lipca 2016

Rozdział 10

Dziś ma przyjść mama Alana , co to będzie nie mam pojęcia nie widziałam jej wieki , ostatnio kiedy przyszłam do Alana wtedy byłam jego dziewczyną .
Siedzę z Leosiem na łóżku i się bawię to znaczy ja robię głupkowate miny a on się śmieje , jest podobny do ojca , ale na szczęście oczy ma po mnie .
Słysze pukanie do drzwi , wchodzi chuda kobieta lekko posiwiałe włosy związane w luźny kok , ubrana z klasą , elegancko i modnie , spoglądam na twarz , młodo wygląda i Alan ma po niej urodę .
-Dzień dobry , Emilio .
-Witam . - Podaje z grzeczności rękę . - Proszę usiąść .
-Dziękuje . Sama nie wiem jak zacząć , pamiętasz mnie prawda .
-Oczywiście , jak mogłabym zapomnieć o pani przepysznej lazanii i do tego tej słynnej nalewki kawowej .
-Ahh , to były czasy , musiałam was zaciągać na górę . -śmiała się głośno , lubiłam to . Na początku mojego związku z jej ukochanym synem nie miała ochoty nawet mnie zaprosić do środka , ale po 2 tygodniach stała się dla mnie przyjaciółką . Pamiętam że bardzo przeżyła nasze rozstanie i wspierała mnie i dzwoniła . - Emilio wiesz że musimy porozmawiać ?
-Wiem .. - Nie dokończyłam bo Leon zaczął płakać , wstałam i wzięłam go z łóżka , zaczęłam lulać i śpiewać kołysankę którą kiedyś mama mi śpiewała do snu . Po paru minutach zasną .
-Wiem , wiem że musimy porozmawiać , ale pani też powinna to zrozumieć .
-Mówiłam ci żebyś zwracała się do mnie po imieniu .
-Nie sądzi pani że sytuacja się zmieniła.
-Wiem , kochana wiem . - westchnęła - Rozumiem że czujesz ból , i zniechęcenie do wszystkich ludzi .
-Nie czuje , kiedy dowiedziałam się o tym wszystkim , to dopiero było straszne wtedy nie miałam pojęcia co robić . Byłam w szoku .
-Rozumiem.
-Nie rozumie pani , to było straszne , obudziłam się w jakimś ciemnym okropnym miejscu sama , obolała . Mogłam tam się wykrwawić , a potem te leżenie na oddziale , wypytywanie się policji .
A na koniec ciąża , i ta świadomość że to dziecko jest owocem przemocy . -Łzy leciały wodospadem . -
-Kochanie ja nigdy bym do tego nie dopuściła , gdybym wiedziała na pewno byś sama nie została , nawet ci nie podziękowałam za to że żę nie doniosłaś na policję .
-A zastanawiała się pani dlaczego , nie poszłam bo się bałam , wiedziałam że ludzie będą mnie osądzać , wiedziałam że potem mogą mi odebrać dziecko jakbym chciała je urodzić , byłam niepełnoletnia i nie miałam pomocy od innych pozostała mi mama i przyjaciółka . Nie chciałam aby Alan był przy dziecku , każdej nocy płakałam , bałam się że przyjedzie i zechce to zrobić znowu .
-Kochanie ..- mówiła przez łzy - Ja obiecuje ci że pomogę , możesz na mnie liczyć , przez te dwa tygodnie stanę się najlepszą babcią . Przykro mi z powodu mamy .
-Widziała go zaledwie parę razy ale była taka szczęśliwa , pokochała go od pierwszego ujrzenia .
-A ja , mogę go potrzymać .
-Proszę .
Zobaczyłam w jej oczach radość , był to jej jedyny wnuk , choć Alan miał jeszcze siostrę ale ona była homoseksualistką , nikt z jej rodziny nie miał nic przeciwko temu ,ale otoczenie miało Alice razem ze swoją partnerką wyjechały do Las Vegas .
Rozumiałam ją , wiedziałam że teraz mały Leonek jest jej oczkiem w głowie .
Posiedziała jeszcze chwile a potem zabrała mojego synka i poszła , oczywiście jeszcze musiała wysłuchać mojego kazania a dopiero potem mogła wyjść .
Doktor odwiedził mnie jeszcze dwa razy a potem kazał mi odpocząć ,na koniec dnia przyszedł Alan żeby sprawdzić jak się czuje a potem poszedł do domu .
Pierwszy  tydzień pobytu mijał bardzo wolno każdego dnia odwiedzał mnie Alan , mama Alana z moim Leonkiem. Każdy dzień to : Tona leków , badania , Leki , i jakaś papka do jedzenia .
Jedno wiedziałam schudnę .
Następny tydzień była poprawa , mogłam wyjść .
Odebrał mnie Alan , wsiadłam do jego autka i odjechaliśmy , tak się cieszyłam :
-Jejku na wet nie wiesz jak się cieszę , to cud że pozwolili mi wyjść . - Powiedziałam mając dość ciszy jaka zapadła
-Jestem naprawdę szczęśliwy że wyszłaś z tego .
-A jak Leonek , nie sprawiał problemów , wiem jaki jest  uciążliwy .
-Płacze w nocy , ale tak jest jak aniołek .
-Tęsknie za nim , wiesz że nie  mogłam spać , przeglądałam jego zdjęcia , przyzwyczaiłam się do jego płaczu .
-Moja mama nie spuszcza go z oczu jest taka szczęśliwa , i ciągle mówi że będzie miał po mnie oczy a po tobie nos i włosy .
-Tak moja mama tak samo mówiła . - Zrobiło mi się smutno a on to zauważył .
-Wiem jak ci ciężko .- położył mi dłoń na koanie . -Rozumiem że jeszcze mi nie ufasz i nawet nie nalegam żebyś od razu mi zaufała .
-Ale ja ci zaufałam już , pokonałam barierę jaka nas dzieliła tą pierwszą . I mam propozycję ale  powiem ci o niej w domu .
-Naprawdę tak się cieszę .

poniedziałek, 4 lipca 2016

Rozdział 9

Moja kochana przyjaciółka przyjechała z moim aniołkiem , tak się ucieszyłam że go zobaczyłam . Opowiedziałam wszystko i zadałam kluczowe pytanie :
-Czy możesz zostać u mnie jeszcze 2 tygodnie ?
-Kochana wiesz że zawszę będę cię wspierać i pomagać , ale nie mogę zostać , mam prace i jutro zaczynają mi się egzaminy , muszę na nich być pierwszy tydzień mam egzaminy a w następnym pracę .
-Rozumiem tylko co ja teraz zrobię ?
-A opiekunka ?
-Miałam jedną ale teraz sama ma dziecko , w szkole mogę go zostawić tylko na parę godzin w dzień , a tu też nie mogę go mieć bo jest zagrożenie jego zdrowia .
-A może ojciec .
-Co ???!!! - spytałam szokowana - On nie ma ojca .
-Em doskonale wiesz że ma i chce się nim zajmować .
-Nie mogę naprawdę nie mogę .
-To co zrobisz , tak byś go poprosiła żeby zabierał go rano do żłobka a potem odbierał do domu by wziął te wolne i poprosił matkę o pomoc , a ty byś wyzdrowiała .

Nie miałam pojęcia co mam zrobić .Płakałam a moja kochana Lucy siedziała i mnie pocieszała , kochałam ją jak siostrę , wiedziałam że mówi prawdę i powinnam to zrobić . Pielęgniarka pozwoliła aby Leoś został do jutra u mnie , dopóki nie znajdę dla niego opieki .
Gdy przynieśli mu łóżeczko a ja zdołałam go  ułożyć spać , poprosiłam pielęgniarkę o to by na niego zerknęła a ja sama poszłam porozmawiać z ojcem mojego synka .
Wskazano mi drogę do jego gabinetu , zapukałam i usłyszałam głębie jego głosu :
-Proszę .
-Witaj Alanie , mogę porozmawiać . -spojrzał na mnie jak na ducha , rozumiem bo wyglądałam jak duch .
- Tak , tak , co tu robisz ? Chora jesteś , co ci ?
-Przemęczenie i problemy z odżywianiem . Mam do ciebie sprawę i mam nadzieje że mi pomożesz , to jest wyjątkowa sytuacja i uwierz mi bo było mi trudno ,podjąć taką decyzję .
- Słucham .
-Moje zdrowie , a nawet życie od tego zależy , muszę tu zostać na 2 tygodnie , jeśli tego nie zrobię mogę mieć naprawdę problem . I chodzi o to że nie mogę zająć się Leosiem , Lucy nie może go zabrać bo ma szkołę i pracę , a ja nie mam innej osoby której mogę powierzyć dziecko . W żłobku mogę go zostawić tylko do 17 . I tak ktoś musi go odebrać . Leoś też musi przyjmować leki na odporność , i tu moja sprawa . Alan . Czy mógłbyś jakoś się zająć Leonem , proszę cię tylko o to , wiem że mówiłam że nie chcę abyś miał z nim kontakt . Teraz sytuacja się zmieniła , mam nadzije że mnie zrozumiesz i mogę ci coś zaproponować że po tych 2 tygodniach pozwolę ci na spotkania z synem 2 razy w tygodniu ale na razie pod moją opieką . Tylko proszę cię pomóż mi ja nie chcę go oddawać w ręce obcych i nie zaufanych osób . I mam nadzieje że ty mi pomożesz i nie zabierzesz dziecka za granicę .
-Em ja na prawdę z miłą chęcią ci pomogę , i widzę jak kochasz Leona i ile dla niego robisz jak pracujesz , jak się nim zajmujesz . Jestem dumny i nie miał bym sumienia ci go zabrać , moja mama na pewno mi pomoże wie o tym że mam syna i w jaki sposób się go dorobiłem , była na mnie wściekłą ale bardzo chciała go zobaczyć jutro ją przyprowadzę i porozmawiacie . Pomogę ci obiecuje .

sobota, 2 lipca 2016

Rozdział 8

Pov Em .
Ostatnio źle się czuje miewam bóle głowy i częste duszności . Boje się o siebie ale gorzej o dziecko , zadzwoniłam do mojej przyjaciółki obiecała zająć się dzieckiem , więc ja pojechałam do szpitala , gdy byłam przy recepcji zemdlałam , obudziłam się z potwornym bólem głowy , na łóżku szpitalnym. Lekarz poinformowany przez pielęgniarki natychmiast się zjawił , zadawał mi pytania , a później wyszedł żeby sprawdzić wyniki .
Boje się , co mi może być , leże w szpitalu gdzie niedawno było moje dziecko , gdzie pracuje mój były .
Pan doktor patrzy w wyniki już dobrą chwilę , i nic mi jeszcze nie powiedział nie wytrzymuje z tych nerwów :
-No panie doktorze czy może mi pan już powiedzieć co mi jest .
- Proszę pani czy pani dużo pracuje ?
-No jest tego trochę , pracuje z dziećmi jako opiekunka sporo czasu od południa do późnego wieczora , potem mam własne dziecko , mieszkanie do ogarnięcia . Szkoła , nauka i takie różne .
-Ile pani sypia ?
-4 godziny .
-A posiłki ?
-No nie jem dużo i różne pory dnia .
-Czyli mało ?
- Tak .
-Panno Emilio , ma pani zepsute jelita z powodów złego odżywiania , dodatkowo wysokie ciśnienie .I nieprawidłowości w krwinkach .
-Czyli ?
-Leki , musimy panią monitorować , i zacząć leczenie jelit  oraz podawanie leków na krew .
-Co ale ja nie mogę zostać w szpitalu mam dziecko , prace i szkołę .!!!
-Proszę pani , jeśli nie zaczniemy leczenia może pogorszyć się stan zdrowia i konieczna będzie operacja , a może nawet i nie będzie konieczna bo pani może umrzeć jeśli będziemy czekać .
- Ile ? Ile będę tu leżeć ?
-Około 2 tygodni .
-Co !!?? Dobrze czy może mi pan podać telefon muszę zadzwonić do domu , pracy i szkoły .

ROZMOWA :
-Hej Laura jak mały ??
-Śpi , spokojny jak nigdy .
-To dobrze , posłuchaj ja muszę zostać w szpitalu na 2 tygodnie .
-Jak to co się stało .
-To nie na telefon , posłuchaj potrzebuje zostawić z kimś małego przyjedź to pogadamy .
-Dobrze już jadę .

SZKOŁA :
-Halo , dyrektorka szkoły .
-Dzień dobry pani dyrektor tu Emilia .
-Słucham , w czym mogę pomóc .
-Prze pani ja jestem w szpitalu mój stan jest tak jakby poważny .
-Oj kochana .
-Tak i muszę wziąć zwolnienie na 2 tygodnie jak dobrze pójdzie .
-Ale nadrobić materiały musisz bo macie egzaminy za 2 miesiące .
-Tak tak oczywiście .

PRACA :
-Halo .
-Dzień dobry szefowo tutaj Em .
-Gdzie jesteś ?? Powinnaś być w pracy od godziny .
-W szpitalu .
-Co się stało ?
-Ciężki stan , i musze tu zostać na 2 tygodnie .
-Oczywiście .
-Czy da mi pani zwolnienie tymczasowe ja wrócę  obiecuje .
-Oczywiście .

piątek, 3 czerwca 2016

Rozdział 7

Kochany pamiętniku !!
Mój kochany synek leży jeszcze w szpitalu to już tydzień , dzień w dzień siedzę przy nim do świtu potem szybko lecę do szkoły , po szkole na sekundę zaglądam i lecę do pracy . Na szczęście dziś moje kochanie wraca do domku . 
Em. 

Pov. Em 

Biorę moje maleństwo na ręce i mocno tule , zdrowe i uśmiechnięte w końcu w moich objęciach . Wiem że muszę wziąć z tydzień wolnego zarówno w szkole jak i w pracy , rozmawiałam z szefową powiedziała że i tak byłam bardzo dzielna przez ten tydzień kiedy mały leżał w szpitalu . Że obowiązki wykonywałam wzorowo i da mi wolne . Wychowawczyni zrozumiała moją sytuację i powiedziała że tylko będę musiała wszystko nadrobić . 
Ubieram moje maleństwo wkładam w fotelik i idę do recepcji . 

Pov , Alan 

Idę na przerwę , przez okrągły tydzień widziałem Emilii jak wychodziła ze szpitala , ale wyglądała na zdrową , szukałem w papierach ale nic nie znalazłem . Pytałem się doktora z którym często rozmawiała . Ja tam go nie nienawidzę ale zmusiłem się pogadać , i co , nic , nie powiedział . Pielęgniarki , recepcja , zero okrągłe zero. Próbuje o nią walczyć , mam syna i chcę być kiedy będzie dorastał , ciągle kocham Em wiem że wyrządziłem jej krzywdę , ale jak dostałem od niej wiadomość po takim czasie ze zdjęciem mojego synka to co miałem powiedzieć , zamarłem . 
Idę do kawiarni muszę odreagować a tu naglę co słyszę :
-Dziękuje bardzo .-Głos Em , stoi przy recepcji z fotelikiem w którym leży uśmiechający się Leon . 
-Mam nadzieje że mały już u nas z tak ciężkimi chorobami nie będzie nas odwiedzał ? Wie pani ciężki był jego stan cały tydzień w szpitalu i dopiero przed wczoraj sytuacja się unormowała .-Powiedziała do niej recepcjonistka , co ja słyszałem cały tydzień !!! Ona nic mi nie powiedziała . 
-Tak ciężka sprawa , biorę wolne na cały tydzień i mam nadzieje że będzie dobrze . 
-Tak ja też mam nadzieje . Za pare tygodni widzimy się na szczepiące a za jakieś pare dni zapraszam na kontrolę . Proszę jeszcze powypełniać te papiery ..
Podchodzę  zbulwersowany do Emilii :
-Co to miało znaczyć ,!!!-Podnosi wzrok z kartki widać że wie kto mówi , podnosi głowę i odchyla swoje piękne włosy , z anielskim spokojem czeka aż coś powiem . - Jak mogłaś mi nic nie powiedzieć . Przecież mam prawo wiedzieć jestem jego ...
-Nie waż się mówić tego co chcesz powiedzieć .Nie jesteś jego "OJCEM " . Nie masz prawa do tego określenia , jesteś tylko kimś kto spłodził . 
-Ale , pytałem ciebie czy z Leonkiem wszystko okej powiedziałaś że tak dlaczego mnie okłamałaś . 
-Bo nie chciałam twojej pomocy którą wbrew mnie , i tak byś wepchnął . Ja sama wychowuje małego od kont trafił w moje objęcia . Sama zarobiłam na mieszkanie,sama zdałam testy na prawo jazdy , co prawda już samochód dostałam ale mniejsza z tym . W żadnej części nie pojawiłeś się ty . Wiesz jak doszło do tego że dziecko zaczęło się rozwijać  w mnie . Nawet głupiego sms'a z zapytaniem jak się czuje czy ze mną dobrze . Wiec teraz dasz mi spokój dasz mi żyć normalnie . 
 Odeszła . 

Pov Em 
Wróciłam do domu mały spał , w końcu to jego pora , przebrałam go w śpioszki i włożyłam do brązowej kołyski którą dostał od swojej babci , kołyska była kiedyś moja a teraz leży w niej mój synek . 
W trakcie kiedy mały spał ja zrobiłam porządek w szafkach i rozpakowałam kartony które znalazłam w szafie . 
Kiedy Leoś się obudził dałam mu jeść i położyłam go obok siebie na kanapie i bawiłam się z nim . 

piątek, 20 maja 2016

Rozdział 6

-Leon mój kochany Leoś .
-Cudowne imię .
-A ty jak masz na imię ??-Pytam nieznajomego
-Dan , przepraszam za brak manier .
-Emilia ,  nic nie szkodzi .
-Co z twoim synkiem ??
-Jakiś wirus poważnie zachorował , tak strasznie się o niego boje ..-Łzy zaczęły mi lecieć z policzków .
-Ej będzie dobrze zobaczysz . Jesteś silna i dasz radę .
-Nawet mnie nie znasz .
-Wiesz wychowujesz dziecko paro miesięczne , masz jakieś góra 19 lat , nie masz chłopaka .
-Mam 18 lat i to niedawno skończone .
-Widzisz , powinnaś się teraz uczyć i jeździć po imprezach a ty w tym czasie masz dziecko i najprawdopodobniej prace .
-Tak , mam prace , i chodzę do szkoły co prawda nie jeżdżę na zabawy .
-Dasz radę wierzę w ciebie , a teraz przykro mi ale mam tu mamę i poszedłem dla niej po sok .
-Dziękuje .
-Widzimy się w CAFFE .
Odszedł a ja usiadłam . Rano obudziłam się w sali obok małego . Spojrzałam na zegarek 4.00 wyszłam z sali i poszłam do doktora spotkałam go na korytarzu poprosiłam aby nie udzielał nikomu innemu informacji na temat mojego syna . I powiedziałam że przyjdę na sekundę po szkole a potem po pracy .

POV ALAN

Widziałem jak Em wychodzi ze szpitala po 4.00 rano , zastanawiałem się co ona o tej porze robiła w szpitalu , czy jest jakoś bardzo chora . Musze się temu przyjżeć

piątek, 13 maja 2016

Rozdział 5

Kochany pamiętniku !!
Pierwszy dzień pracy był trudny , co mogę poradzić , ale nie był okropny te dzieci są takie urocze dwie małe dziewczynki nie chciały nawet iść bo twierdzą że tu jest cudownie . 
Niestety teraz siedze obok mojego synka który śpi dziś mojemu kochaneczkowi wybija równo 2 miesiąc mam nadzieje że będzie nam tu dobrze . 

-Witam doktorze i co stan się poprawił ??
-Tak diametralnie udało nam się zbić gorączkę i opanować płacz , aktualnie jest wszystko dobrze .

Szłam korytarzem po kawę gdy zobaczyłam to czego się nie spodziewałam nigdy tam był mój były . Alan stał w kilcie i właśnie czekał na kawę z ekspresu . Nie wierze czyli on tu pracuje a może jest na praktykach kto mu pozwolił zajmować się ludźmi on najpierw sam powinien się leczyć .
Schowałam się za ścianą żeby mnie nie zobaczył bo wszystko się wyda .
Poszłam do recepcji i podałam imię i nazwisko :
-Tak mamy takiego lekarza jest pediatrą na oddziale dla dzieci powyżej 2 lat , najlepszy jaki może być , czy może pomóc w czymś ??
-Nie nie przepraszam pomyliłam się .
Odeszłam jak najszybciej na całe szczęście nic mu nie jest ale muszę iść do lekarza aby mu o tym powiedzieć .
Weszłam  do pokoju lekarzy ale niestety kto tam musiał być oczywiście Alan niby jest na praktykach bo ukończył studia szybciej i takie tam ...
-Emilia a co ty tu robisz ???
-Dzień dobry ... -niepewność wyczuwalna na 100 % - Ja do doktora ..
Wyszedł doktor mojego synka Roberts i powiedziałam mu cała sytuacje na całe szczęście oni się nie lubią i nie opowiadają o pacjentach chyba że w szczególnych wypadkach .
Wtedy wyszedł mój ex
-Em powiesz mi co tutaj robisz ??
-Jestem na badaniach potrzebnych mi do pracy .
-Ale dlaczego rozmawiałaś z pediatrą od niemowląt coś z Leonkiem .??
-Nie , po prostu zakładałam mu kartę tutaj .
-Aha dobrze a z nim wszystko okej ??
-Tak . Teraz cię przepraszam muszę iść .
-Em  , ja chciałem cię jeszcze raz..
-Nie ma mowy nie pozwolę ci się widywać z synem , zarobie trochę pieniędzy i najprawdopodobniej po tym jak może skończy rok wyjadę gdzieś i zacznę jeszcze raz .
-Nie możesz ..
-Nie będziesz mi mówił co mam robić  ..
-Posłuchaj mnie chcę cię odzyskać spróbować być ojcem ..
-Spróbujesz !! A jak ci się nie uda to co ?? Pójdziesz i oznajmisz mi że nie masz na to ochoty , dziecko to nie zabawka , ojcostwo to nie żadne hobby . A teraz przepraszam śpiesz się .

Gdy zaszłam na sale do synka doktor powiedział że stan małego się pogorszył i zaczął się dusić więc musieli go podłączyć do maszyn , na razie sytuacja jest w normie , nie wytrzymam ..

4 godziny później .
Sytuacja się polepszyła mój synek odłączony ale ma gorączkę , nom jestem wykończona siedzę przy nim i nucę mu kołysankę .
Cały świat nie istnieje jest tylko mój Leoś i nikt więcej , na razie śpi ale gorączkę ma pare razy już pielęgniarki mi mówiły że będzie lepiej ale ja oczywiście nie słucham . Idę do baru po jąś herbate bo zaraz ja będę tu leżeć na zawał umierając . Siadam przy stoliku i wyjmuje pamiętnik .

Mój synek leży z gorączką nie dawno odłączony bo zaczął się dusić . Nie wytrzymam jak mu coś się stanie . 
Łzy płyną mi po policzkach zalewam się łzami nie mogę już wytrzymać , płacze .
Podchodzi do mnie  brunet , czarne oczy i cudowna figura :
-Hej co taka piękność , traci łzy . ?
-No a co cięto obchodzi ??
-Bo nie lubię jak kobieta traci łzy najprawdopodobniej przez jakiegoś palanta .
-To nie palant , jest najważniejszy w moim życiu a teraz leży na sali .
-Oj przepraszam .
-Nic się nie stało . Czy ty czasem nie przychodzisz do tej kawiarenki THE CAFFE w centrum .??
-Ta bywam tam od czasu do czasu .
-Tak myślałam bywam tam codziennie .
-Nie widziałem cię .
-Nic nie szkodzi a teraz muszę iść .
-Mogę odprowadzić ?
-Oczywiście . - Trudno , spodziewam się jego reakcji .
Dochodzimy na oddział , widzę jego minę , ale idzie dalej .
-Tam leży mój chłopczyk . - Odwracam głowę w stronę szyby .
-Ja myślałem że to twój chłopak jest w szpitalu .
-Nie mam chłopaka .
-A ojciec .?
-Nie ma .
-To znaczy jest . Ale to długa historia .
-Jak ma na imię ?
-Leon , mój kochany Leoś .

środa, 11 maja 2016

Rozdział 4

-Po jakiego groma tu jesteś ??
-Chcę walczyć o dziecko .
-Jak niby ?
-Pójdę do sądu .
-I co im powiesz , że zgwałciłeś mnie i przez to masz dziecko .
-Tak .. - powiedział z niepewnością .
-A ja powiem że nie interesowałeś się mną ani razu nie przyszedłeś.
-Nie wiedziałem ..!!!-krzykną i wstał .
-Opanuj emocje ja tu dziecko karmie . - usiadł - I to cię nie usprawiedliwia . Zostawiłeś mnie  w stanie krytycznym . Nie chce aby moje dziecko cię znało , nie chcę aby się dowiedziało o tym że było przypadkiem .
-A co mu powiesz o ojcu ??
-Że kochałam go ale nasze drogi się rozeszły . - łzy zaczęły mi płynąć z oczu .
-Ale ...
-Nie ma ale Alan zapomnij o nas proszę , czy ja cię kochałam bardzo , ty mnie zdradziłeś , potem zgwałciłeś i nie tłumacz się tym że pijany byłeś . Wyjdź .
-Nie przestanę walczyć .
-Może powinieneś , a teraz wyjdź .
-Ale proszę ...
-Nie wyjdź .

2 dni później
Ogarnęłam dom , postanowiłam już wracać do domu miałam szkołę więc musiałam wrócić . Strasznie się czułam po rozmowie z Alanem ale niestety nie mogłam pozwolić na to by spotkał się z  synem , nie chodziło mi o to co mi zrobił ale bałam się o małego o jego bezpieczeństwo .

Po godzinie jazdy byłam już na miejscu , sprawdziłam pocztę i w końcu dostałam upragnioną odpowiedz ,mam prace co prawda na etap wieczorne i najważniejsze mogę zabierać mojego kochanego chłopczyka  do pracy . Będę pracowała w małej kawiarence jako opiekunka czyli będę miała swoje dziecko i pomagać przy innych . Zaszłam do mieszkania , nakarmiłam kochanego Leonka i położyłam go spać , a sama usiadłam do książek , nastawiłam budzik na wcześniejszą porę aby się wyrobić . Spakowałam książki do plecaka spakowałam torbę małego . Po prysznicu położyłam się do łóżka po całym dniu byłam wykończona . Oczywiście obudziłam się w środku nocy przez mojego synka który płakał całą noc bo miał kolkę na szczęście po lekach zasną spokojnie . Niestety rano byłam zmęczona ale udało mi się wszystko przygotować . Ubrałam Leonka w kurteczkę i wsadziłam małego do fotelika chwyciłam klucze do domu i samochodu , i wyszłam z domu .
Do szkoły dojechałam bardzo szybko zaniosłam małego do żłobka a sama poszłam na lekcje , Pół odziny później przyszła do mnie jedna z oieunek i powiedziała że mój synek ma gorączkę i strasznie płacze .
2 godziny już siedzę i czekam na wyniki .
-Pani synek ma po prostu ostre przeziębienie i powinien u nas zostać około tydzień aż nie będziemy pewni że będzie z nim wszystko dobrze .
-Czy może mi pan zaświadczyć że będzie z nim wszystko dobrze ?
-Jak najlepiej to zwykłe przeziębienie zaszczepimy go i będzie dobrze .
-Ma pani książeczka zdrowia??
- Tak proszę . -podałam mu książeczkę ,którą mam zawsze przy sobie . - A czy mogę tu zarejerestrować mojego synka bo mieszkam tu no i pan rozumie .
-Tak dobrze .
-A przepraszam muszę do pracy ale tak nie chcę go zostawiać ... - spojrzałam na łóżeczko gdzie leżał mój synek .
-A ojciec ??
Na samą o nim myśl zaczęły mi lecieć łzy .
-Jestem samotną matką ,ojca nie ma i nie będzie .
-Ale ojciec mi jest potrzebny .
-Panie doktorze ja zostałam .. .zo... zgwałcona . To małe maleństwo jest owocem gwałtu , byłam w szpitalu leżałam tam dzień a potem wypisałam się na własne żądanie , lekarka wiedziała policjantka przeze mnie poproszona nie zgłosiła . Miałam na początku oddać dziecko ale postanowiłam je wychować .
-Przepraszam bardzo mi przykro .
-Mam do pana jedną sprawę proszę przekazać personelowi że tylko ja mam prawo wiedzieć o stanie zdrowia dziecka i nikogo z zewnątrz nie wpuszczać , jego ojciec ma na imię Alan i nie chcę aby się do niego zbliżał .
-Oczywiście .
-A teraz muszę iść do pracy jeszcze dziś tu będę .
-Do widzenia .
Wyszłam już za nim tęskniłam

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Rozdział 3

Spakowałam w kartony mamy ubrania , znalazłam jej suknie ślubną którą postanowiłam sobie zostawić , pamiątki, książki takie rzeczy spakowałam w karton i postanowiłam zatrzymać . Mały spał sobie, smutno mi było z tego powodu że nigdy nie pozna żadnej  z babć , ponieważ ojciec Alana też nie żyje .
Postanowiłam posprzątać kuchnie ,wzięłam worek i wyniosłam na zewnątrz do kontenera , zobaczyłam podjeżdżający motor , wiedziałam że to Alan szybko kierowałam się do drzwi niestety zdążył mnie złapać za nadgarstek :
-Posłuchaj mnie choć chwile .Bardzo mi przykro z powodu śmierci twojej mamy , odwiedziłem ją raz w szpitalu .
-Bardzo dziękuje ,i na pewno się ucieszyła na twój widok .
-Niestety nie kazała mi wyjść .
-O ciekawe dlaczego , czekaj już wiem może dlatego że skrzywdziłeś jej córkę która aż trafiła do szpitala bo zostawiłeś ją nieprzytomną pod dyskoteką .
-Przecież cię przepraszałam .
-K**A ile razy mam ci powtarzać że zwykłe przeprosiny nie wystarczą .
-Chłopaki mnie się pytali czy to moje dziecko bo usłyszeli że ty masz dziecko i mówiłaś że ojciec nie istnieje .
-Taa spotkałam paru znajomych na pogrzebie a dokładnie znajomą bo tylko ona odważyła się zapytać o dziecko .
-Ale nie musisz mówić że ojciec nie istnieje .
-Dla mnie nie istnieje . -Usłyszałam płacz , niech to szlak . -Przepraszam mam zajęcie .
-On jest tu z tobą ?
Ale ja nie odpowiedziałam pobiegłam do domu bo Leoś coraz głośniej płakał , zatrzasnęłam drzwi i wzięłam moje słoneczko na ręce .
-Już mamusia jest słoneczko moje , już spokojnie .-Popatrzyłam w te oczka - Nie płacz słoneczko moje , jestem .
Musiałam zrobić małemu mleko, ale torba leżała w samochodzie w bagażniku razem z pieluchami . Spojrzałam przez okno on tam stał a małego nie mogłam zostawić . Wzięłam kocyk , którym owinęłam małego i wyszłam . Alan tylko się spojrzał i uśmiechną .
-Odsuń się i nie zbliżaj .
-Ale pozwól mi go zobaczyć -Krzykną na co dziecko się rozpłakało .
-Ciii Leoś kochanie nie płacz .
Szłam w stronę samochodu . Otworzyłam bagażnik i wyjęłam torbę .
-Posłuchaj , wiem że nie chcesz mnie widzieć że mnie nie znosisz i nie masz ochoty mnie oglądać , ale pozwól mi się widzieć z dzieckiem mam na to prawo .
-A jakie ja miałam prawa kiedy leżałam pobita ze złamaną ręką w szpitalu . Miałam prawo zrobić ci piekło z życia ale ciesz się że tego nie zrobiłam .
-Pozwól...
-Nie .
Wtedy dziecko zaczęło płakać poszłam do domu nie zamknęłam drzwi bo nie miałam jak położyłam moje słoneczko na kanapie i je rozebrałam . Alan wpadł do pokoju z krzykiem :
-Nie pozwolę ci na to ..
Urwał gdy zobaczył jak przebieram dziecko z mojej twarzy zszedł uśmiech bo Leon zaczął znów płakać .
-No wiesz wielkie dzięki , przestraszyłeś je -Zwróciłam się do chłopaka . -A ty moje skarbie nie płacz ... Patrz no patrz na mamusię hejko słoneczko moje no .
Mały się uspokoił i na mnie spojrzał zobaczyłam jak się uśmiecha , udało mi się zmienić pieluchę . Wzięłam małego na ręce i poszłam do kuchni a Alan mi się przyglądał .
-Poczekaj tu jak musisz .
Poszłam i zrobiłam małemu jeść , po czym wróciłam i usiadłam , zaczęłam go karmić :
-Usiądź nie stój tak . Po jakiego groma tu jesteś ?

sobota, 16 kwietnia 2016

Rozdział 2

Wróciłam do domu , na razie mam za sobą choć jedną sprawę , lecz i tak w mojej głowie rodzą się nowe pytania "Może powinnam przyjąć  tą pomoc ?? Nie mały nie może poznać tego potwora nie "

Tydzień później

Chodzę do liceum ,mam przy sobie dziecko , na wszelki wypadek uświadomiłam że tylko ja mam prawo odbierać dziecko i bez mojego telefonu że przyjdzie kto inny nie mają prawa oddać dziecka w ręce ikogoś innego .
Nie miałam wieści od Alana i byłam szczęśliwa , bycie matką jest cudowne to jest dla mnie nowość całkiem inne życie , całkiem coś nowego i cudownego .

Wracałam właśnie z domu z małym Leonkiem który się uśmiechał tymi niebieskimi oczkami w których widać było iskierki. Zaszliśmy do kawiarenki , kelnerka podeszła do nas i z zaciekawieniem spojrzała na małego
-Jest do pani podobny ma pani oczy , ale nos  zdecydowanie ojca , to ten pan który był przed tygodniem razem z panią ?
-Tak ... - odpowiedziałam z lekkim poirytowaniem bo przypominała mi się tamta noc , tamta okropna noc ,
-W porządku ???
-Tak , tak  przyniesie mi pani sok pomarańczowy , i szarlotkę ?
-Oczywiście .
Spojrzałam na małego i powiedziałam :
-Skarbie , mój kochany nie pozwolę cię skrzywdzić .
Pochyliłam się nad dzieckiem a łza mi spłynęła po policzku .
Posiedziałam jeszcze godzinę w kawiarence a potem wróciłam do domu .

Następnego dnia dostałam telefon za szpitala powiedziano mi że mama jest w szpitalu i zostało jej niewiele czasu.
Dojechałam do szpitala , była tam już Lucy dałam jej małego bo nie mogłam go zabrać do sali gdzie leżała mama , blada i okropnie zmęczona .
-Mamo !!!
-Kochanie ... moja dzielna córeczka , gdzie .. Leoś .. ??
-Na korytarzu z Lu.
-Kochanie.. Jestem.. z ciebie dumna . Nie pozwól sobie cierpieć musisz być lepszą matką ode mnie .
-Mamo jesteś najlepsza , zawsze byłaś ws..parciem dla mnie .
-Nie.. do..pilnowałam żebyś ..
-Mamo proszę cię , nie obwiniaj się . proszę .
-Kochanie , pamiętaj zawszę będę przy tobie ... P... -wtedy mama zamknęła oczy , a maszyna do której była podpięta zaczęła piszczeć ..Lekarz przybiegł i wyprosił mnie z sali , reanimacja trwała 1.5 godziny ale mama odeszła , łzy zaczynały mi po kolei lecieć z powiek .. Byłam w rozsypce .
Lekarze wydali mnie jej rzeczy jakie mieli , a ja wzięłam torebkę i usiadłam a obok mnie Lucy :
-Kochana , bardzo mi przykro .
-Wiem Lucy ale wiesz nie powinnam jej na tak długo zostawiać .
-Nie obwiniaj się .
Ja oglądałam co było w torbie i natrafiłam na zdjęcia mama zawsze je nosiła w portfelu , było tam zdjęcie moje i Leonka oraz moje i mamy z naszej wycieczki do gór .
Wzięłam Leonka i pojechałam z Lucy do domu rodzinnego .

Dzień pogrzebu był dniem okropnym pojawili się moi byli nauczyciele z gimnazjum oraz koledzy i koleżanki , wszyscy się zdziwili gdy zobaczyli mnie na rękach z dzieckiem , nie podeszli w czasie gdy ją zakopywano , dopiero gdy wyszłam przed kościół po wózek do samochodu podeszła do mnie Mery , koleżanka która pomagała mi z materiałem z biologii .
-Twoje ??
-Tak , Leon ma na imię .
-Słodziak , ile ma .
-Miesiąc .
-Nie wiedziałam że byłaś w ciąży .
-Tak naprawdę nikt z tond nie wiedział .
-Gdzie teraz mieszkasz ? Bo nie tu .
-Mieszkam w Nowym Yorku , a przyjechałam tu przed śmiercią mamy .
-Przykro mi naprawdę . A mogę jeszcze o coś zapytać ?
-Pytaj .
-Ojcem , kto jest ??
-Ojciec nie istnieje .

Odeszłam dziewczyna zdziwiona zniknęła , miałam dość kondolencji , moja cała rodzina która przybyła na pogrzeb była zaskoczona że mam dziecko .Ze strony ojca pojawiła się tylko ciocia Aniela . A ze strony mamy byli wszyscy .
Wróciłam do domu Lucy pytała się czy ma zostać ale powiedziałam jej że nie potrzeba .

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Rozdział 1

Wszystko to było nie do uwierzenia , przecież nigdy bym nie uwierzyła w to że zacznę liceum jako matka i to jeszcze samotna . Ale teraz nie chcę się na tym skupiać pragnę być jak najlepszym wzorem dla mojego synka .

Dojechałam do mojego małego mieszkanka było one dość duże , dzięki pomocy mojej mamy i przyjaciółki udało mi się zebrać na nie środki , przy szukaniu mieszkania brałam pod uwagę to że moje dziecko potrzebuje dużo przestrzeni do zabawy .
Noc zapowiadała się na  trudną ponieważ mały wciąż płakał , po pół godzinie musiałam się przewietrzyć ubrałam małego i wyszłam na spacer , widać tego było mu trzeba bo się usypiał . Była godzina 22.00 a przypomniało mi się że lodówka jest pusta a kończy się też mleko , więc sprawdziłam ile mam pieniędzy i ruszyłam w stronę stronę sklepu . Gdy byłam na miejscu Leoś w najlepsze sobie spał , wchodząc do sklepu przeżyłam szok w kolejce do kasy stał on , ojciec mojego dziecka dla mnie nie obca osoba . Szybkim krokiem przedostałam się miedzy regały tak aby mnie nie zauważył , wzięłam mleko i resztę potrzebnych mi rzeczy , kiedy byłam pewna że go nie ma poszłam zapłacić .

Nie spałam całą noc myślałam nad tym co on teraz zrobi czy spróbuje mi odebrać dziecko . Nie miał do tego prawa , nigdzie nie widniało że był jego ojcem . Za to co mi zrobił powinien iść do więzienia powinien się cieszyć ze nie posłałam go za kratki . Do wstania zmusił mnie płacz małego, wzięłam go z łóżeczka i zmieniłam pieluchę ,stałam się w tym mistrzynią , nakarmiłam głodomora , następnie ubrałam go w cudowny zestaw . Włożyłam kurteczkę , spakowałam podręczną torbę ze wszystkim co powinno mi być potrzebne i wzięłam papiery do liceum .
W liceum przyjęto mnie bardzo miło , dano mi plan lekcji i listę książek jakie powinnam zakupić a od jutra mogłam spokojnie przychodzić an zajęcia . Wyszłam szczęśliwa , od razu skierowałam się do księgarni i kupiłam co mi potrzebne .

Przygotowywałam sobie kolację kiedy mój maluszek spał , gdy przyszedł do mnie esemes od "ALAN " było to dziwne że nie wykasowałam jego numeru .
Chcę go poznać , mam do tego prawa . 
On był śmieszny jakie prawa !!!!!!!????Co??!!!Postanowiłam  odpisać :
Jakie prawa , straciłeś je , przed jego narodzinami , dla twojej jasności 9 miesięcy temu . 
Nie odpisywał, już miałam nadzieje na to że odpuścił ale jednak nie , odpisał :
Możemy się spotkać . 
Nie chciałam tego ale jednak się zgodziłam , ale co ja zrobię z małym ???Wiem może Lucy mi pomoże , tylko nie może ona go zabrać do siebie musi przyjechać ty jeszcze dziś jest 18.00 wiec o 22.00 mogę się z nim spotkać .
O której i gdzie mam napięty grafik . 
A:W małej kawiarni w centrum THE CAFFE . 
JA: O 22.00 pasuje ?
A : Dobrze . 
Jak chciał się spotkać to nie miał wyboru  . Dzwonie do Lucy :
-Halo Lucy ??
-Tak to ja kochana , Co jest ?
-Alan .!!!
-Co z nim ???
-Chce się spotkać . Potrzebna mi jesteś jeszcze dziś .
-Będę ..

Przyjechała pół godziny później mały był już najedzony i się obudził .
-Jak to ???
-No chce się ze mną spotkać dziś o 22.00 ale ja nie wezmę ze sobą małego , wiec czy możesz z nim zostać jest 19.00 więc wystarczy że go położysz za pół godziny  i pobujasz a on sam się uśpi .
-Oczywiście .
-Chcesz coś do picia ??
-Herbatę,masz ??
-Kochana jestem teraz tak  ubezpieczona że nawet mam dla ciebie kurczaka .
-Oj ja chętnie .
-Kiedy byłam w ciąży miałam zachcianki na najmożliwsze rzeczy , zaczęłam piec ciasta , i inne dziwne wypieki wiec już mi tak pozostanie .

O 21.00 wyszłam wolałam być wcześniej kazałam Lucy nikomu nie otwierać i wyszłam .
Byłam przed czasem z 10 minut ale on już tam był .
-Jestem przed czasem ??
Wstał jak mnie zobaczył chciał mnie przytulić ale ja odsunęłam się i usiadłam .
-Nie ja byłem wcześniej , dobrze cię widzieć .
-Nie powiem tego samego o tobie .
-Em wiem że ...
-Wiesz to bardzo dobrze że wiesz , zgwałciłeś mnie , skrzywdziłeś , zostawiłeś samą , byłam w szpitalu ,kłamałam własnej matce zaszłam w ciąże byłam gotowa oddać to dziecko . Teraz mam synka ma niecałe 2 tygodnie , nosiłam go w sobie 9 miesięcy , pracowałam na potrzebne rzeczy , nie zaczęłam szkoły .
-Em ...
-Nie nazywaj mnie tak , nie przeprosiłeś mnie przez ten czas , nie oskarżam cię o to że się nie interesowałeś tym jak rozwija się ono i czy będzie zdrowe , bo nie wiedziałeś o ciąży , i nie powinieneś się dowiedzieć o istnieniu Leona .
-Ma na imię Leon . ??
-Tak ?? A teraz cię żegnam .
-Ale ja chcę być dla niego ojcem , mam dobrą pracę kończę liceum a już jestem współwłaścicielem firmy mogę zapewnić wam dobre warunki mieszkaniowe .
-Posłuchaj , radze sobie bez ciebie , wiesz ? I nie chcę nic od ciebie , ale nie będziesz widywał syna nawet o tym nie myśl .
-Mam prawo !!!! -wstał zły .
-Posłuchaj mnie uważnie , masz szczęście że lekarka która mnie badała nie zawiadomiła policji i nie wszczęto śledztwa , na wszystkich możliwych kamerach mogą zobaczyć jak mnie gwałcisz . Błagałam tą doktor o to aby nikomu nie mówiła , wszystko na mojej karcie jest dostępne tylko dla mnie. Wiec się ciesz że nie musisz teraz siedzieć za kratkami .
On usiadł , a kelnerka przyszła zebrać zamówienia .
-Dwa białe wina proszę . -Powiedział Alan .
-Jedno białe a dla mnie sok pomarańczowy .
-Oczywiście , a jak synek zdrowy nie widziałam go od wczoraj . -Spytała kelnerka ponieważ odkąd mieszkałam w tym miejście przychodze tu co poniedziałek i wszyscy mnie tu znają .
-Zdrowy ,wesoły jutro najprawdopodobniej przyjdziemy .
-Oczywiście . - odeszła z uśmiechem .
-Widzę że wiele osób cię tu zna ?
-Wiesz mieszkam tu już trochę .
-Aha .A ile dokładnie ??
-No jakieś 4 miesiące .
-Em ... Wiesz że tego nie chciałem , byłem pijany .
-Nie tłumaczy cię to ., nie ma mowy na to abyś mógł zobaczyć dziecko , nie pozwolę abyś zniszczył to co na razie zbudowałam , mam mieszkanie mam pracę i będę się uczyć . Zmusiłeś mnie abym zmieniła swoje życie diametralnie , nawet jeśli o tym nie wiedziałeś .
-Czy mam jakieś szanse ??
-Alan , nie. Będę cię informować o jego zdrowiu i postępach ale nie chcę abyś się do niego zbliżał , w innym wypadku mogę cię podać na policję w tej sprawie , a teraz przepraszam ale mam soje obowiązki .
Zostawiłam pieniądze za zamówienie i  wyszłam , byłam dumna choć wiedziałam że nie odpuści .

sobota, 9 kwietnia 2016

Prolog :) Przekorny los ,

Nazywam się Emilia lecz przyjaciele wołają na mnie Em , mam 17 lat i zaczęłam niedawno klasę licealną i chcę wam opowiedzieć pewną historię która zmieniła moje życie .

Jak co ranek o 6.00 wstałam bo musiałam był to ostatni dzień szkoły i miły się zacząć wakacje ukochane 2 miesiące , przed rozpoczęciem liceum .
Ubrana uczesana i wymalowana ruszyłam w stronę ukochanego motoru SUZUKI . Przyjechałam do szkoły przed czasem jakieś 20 minut .
4 godziny później , jestem w pracy zaczętej nie dawno  chciałam koniecznie wyprowadzić się od rodziców miałam 17 lat i zaczynałam liceum , więc potrzebowałam forsy na mieszkanie .
Pracowałam w małym sklepie z ciuchami , płacili wystarczająco dużo , sklep był niemal jedynym w okolicy a że miasteczko było dość sporę więc interes bardzo dobrze się kręcił .
Dostałam esemesa od Lucy "Impreza w SANTA DE , Idziesz ????"
SANTA DE był to klub w naszym miasteczku który otworzono  3 lata temu na początku służył jako świetlica dla dzieciaków na różne choinki szkolne i wynajmowano go na urodziny i imprezy firm , lecz  gdy przeją go jakiś facet zrobił z niego klub na dyskoteki, nasze małe miasteczko zasłynęło dzięki SANTA DE .
" Jasne że idę o której ??"
"19. 00 u mnie "

Osiemnastej byłam u Lucy , ona mnie umalowała i byłam gotowa . Myślałam że będzie to dobra zabawa , lecz się myliłam .
Bawiłam się znakomicie nie piłam , wyszłam na zewnątrz gdzie stał Alan mój były , miałam już zamiar odejść lecz on szybko mnie złapał za rękę :
-O kogo my tu mamy , moja ukochana Emilii .-nienawidził mnie za to że to ja z nim zerwałam przy całej szkole  wykrzykując że zdradził nie z 30 letnią kobietą .
-Alan puszczaj mnie .
-Nie ma mowy , przez ciebie nie zostałem kapitanem zepsułaś mi opinię w całej szkole , ty dziwko .- Tak on był ode mnie starszy o 2 lata chodził do 2 liceum a właściwie szedł do 3 . Tak to ja wściekła wparowałam do jego szkoły i wykrzyczałam na całą szkołę to co zrobił .
-Kurwa !Sam jesteś sobie winny , poszedłeś do jakiejś dziwki tylko dlatego że nie chciałam się z tobą przespać , bo było za wcześnie dla mnie .
-Chodziliśmy ze sobą 2 lata .
-I co z tego , jesteś po prostu dziwkarzem .
Wnerwił się zaciągną mnie za tyły dyskoteki i zaczął całować a potem rozbierać i sami możecie się domyślić do czego doszło . Obudziłam się na tyłach dyskoteki z rozbita głową i poplamioną sukienką. Obudziła mnie jakaś przerażona kobieta bolała mnie ręka która byłą w siniakach , pamiętałam tylko cios w głowę mojego ex . I wtedy zemdlałam . Kobieta wezwała karetkę , pierwszą osobą jaką zobaczyłam w szpitalu była Lucky . Wyszłam po 3  godzinach z ręką w gipsie i bandażem na głowie .

Miesiąc później
Wymiotuje już 3 dzień , okres mi się spóźnia no tak ja oczywiście nigdy nie miałam równo o czasie , ale to że jem tyle że można nakarmić całą rodzinę . Mama się pyta czy z nikim nie spałam , oczywiście że nie wie o tym że zostałam zgwałcona bo wmówiłam jej że spadłam se schodów popchnięta przez jakiegoś nachlanego kolesia . A lekarka powiedziała że nic nie powie i nie wezwie policji bo ją błagałam .
Lucy przyniosła mi 5 testów dla pewności .Poszłam najdłuższe 5 minut mojego życia , i 2 kreski na wszystkich , płacz jeden wielki płacz mama obiecała że mi pomoże Lucy też , tylko ona wie o wszystkim . Moja mama za wszelką cenę próbowała mnie przekonać abym powiedziała jej o wszystkim lecz ja milczałam , wychodziłam wieczorami i nie dawałam za wygraną . Nie widziałam Alena prze ostatnie tygodnie od dyskoteki .Postanowiłam że dziecko oddam do domu dziecka .

5 miesiąc .
Moje dziecko ,!!! I ja je wychowam !!! Będę najlepszą matką !!
Zostawiam dziecko postanowiłam je wychować , a teraz właśnie się pakuje wyprowadzam się mama oczywiście jest przeciwna , wiem że się boi że nie dam rady ale ja już postanowiłam .
Wylatuje do NY wielkiego miasta gdzie nie będę odludkiem .
Brzuch mi widać już dość ale zakrywam to większymi ubraniami i jest to niezbyt widoczne .
Jestem na lotnisku i wylatuje , prócz tego zaczynam pisać pamiętnik .
Zaczynam nowe życie . 

9 miesiąc to dziś .
Zostałam zabrana na porodówkę na którą się zgłosiłam tylko kiedy poczułam skurczę .
Po 4 godzinach dostałam mojego maluszka , to chłopiec , nie wiedziałam bo tylko raz byłam u lekarza i było za wcześnie na rozpoznanie płci. Dziś w moje 18 urodziny narodził się mój synek który ma na imię Leon mój Leoś .
Puszczono mnie z nim do domu już następnego dnia , wiedziałam jak się zająć dzieckiem bo przeczytałam wiele książek na ten temat .
Mam osiemnaście lat podczas gdy dziecko jeszcze się nie narodziło poszłam do pracy dzięki niej zdałam do końca prawo jazdy które zaczęłam jeszcze gdy mieszkałam tam , a niedawno kupiłam auto. Wszystko co potrzebne dla dziecka przysłała mi mama .
Tydzień po porodzie 
Mój synek ma tydzień jest słodziutki , jedziemy dziś odwiedzić babcie która już się nie może doczekać kiedy zobaczy swojego jedynego wnuczka . 

Zajechałam do mojej mamy która płakała pół godziny z radości i z tego że widzi mnie , nakarmiłam małego i poszłam go usypiać , gdy przyszłam do salonu mama zaparzyła mi herbaty . Popatrzyłam na kubek i zaczęłam płakać po 9 miesiącach płakałam bo moje emocje musiały się uwolnić .
Wyznałam mamie całą prawdę , która płakała razem ze mną .
-Mamo ?
-Tak .
-Zostanę u ciebie do jutra .
-Oczywiście .
-I postanowiłam iść do szkoły . Znalazłam liceum które zapewnia dla młodych matek opiekę nad dzieckiem , wczoraj tam byłam i mają ponad 20 małych dzieci od naprawę noworodków do 3 letnich szkoła kosztuje nie wiele więc mogę ją opłacić ,w pracy też pozwolili mi przychodzić z dzieckiem .
-Kochanie jestem z ciebie dumna . Jesteś taka dojrzała .
Usłyszałam pukanie , mama poszła otworzyć a w drzwiach zobaczyłam moją przyjaciółkę Lucy.
Która od razu wpadła mi w ramiona , w pół godziny z nią rozmowy wiedziałam wszystko że Alan wypisał się ze szkoły i wyjechał . O mnie pytali ludzie z klasy , ale moja przyjaciółka odpowiadała ze chodzę do liceum poza miastem .
Usłyszałam płacz mój synek miał brudną pieluchę , przebrałam go i pokazałam go mojej przyjaciółce.
Następnego ranka mamy nie było a Lucy poszła do szkoły ja też musiałam odebrać papiery z gimnazjum więc ubrałam mojego synka i wsadziłam w wózek , w liceum trwała przerwa wszyscy mi się przyglądali. Poszłam do pokoju nauczycielskiego , zanim zapukałam Leon się zdążył rozpłakać , musiałam wziąć go na ręce więc zapukałam kolanem bo nie miałam wolnych rąk , a w drzwiach nie mógł stanąć nikt inny niż mój wychowawca , który patrzył na mnie jak na ducha .
-Emilii to ty?
-Witam pana panie Pirs . Bym podała rękę ale widzi pan synek właśnie się uspokoił. - nie chciałam kłamać , zaprosił mnie do środka , gdzie w tym momencie byli wszyscy nauczyciele .
-Ja przyszłam po papiery i kopie świadectwa bo podczas przeprowadzki zgubiłam a postanowiłam iść do liceum więc.
-Myślałem że poszłaś wcześniej . -powiedział nauczyciel .
-Widzi pan jeden chłopak  zawrócił w moim życiu . - Spojrzałam na moje maleństwo . - I teraz jestem samotną ale szczęśliwą matką . I zaczynam liceum .
-A co z dzieckiem ,?
-Mieszkam teraz w Nowym Yorku i znalazłam liceum w którym zapewniają opiekę nad dziećmi , dla takich dziewczyn jak ja .
-Proszę papiery dla pani . - odezwała się sekretarka ,
-Dziękuję . Potrzyma pan dziecko ja tylko schowam ?
-Oczywiście . -Nauczyciel wziął ode mnie dziecko . -Mogę  spytać jak ma na imię ?
-Leon .
-A ... nie zręczne pytanie , ale czy ojciec dziecka jest ...
-Ojciec dziecka nie wie o nim , choć ja wiem kim on jest . Wie pan ja zostałam zgwałcona .
-Policja ???
-Nie .. Postanowiłam że on dowie się że został ojcem ale nie pozna dziecka bo ja na to nie pozwolę .

Wyszłam z liceum i poszłam do fotografa , zrobiłam zdjęcia sobie i dziecku . Kupiłam w pobliskim sklepie ramki . I oprawiłam zdjęcia jedno dla mamy a drugie dla Lucy trzecie dla mnie .
Komórką zrobiłam jeszcze jedno i klikam wyślij potem dodaj opis i pisze
Gratulacje twój synek ma tydzień , gratulacje tatusiu to owoc tego co mi zrobiłeś ale go pokochałam a ciebie teraz nienawidzę . 

Wyjechałam wieczorem i powiedziałam mamie i Lucy aby jak Alen się zjawi nic nie mówili gdzie jestem .
-Po prostu chcę aby on był szczęśliwy .

sobota, 26 marca 2016

Epilog .Lore and Stefan

Miesiąc później
Mój ukochany chłopak właśnie zabrał mnie na noc spadających gwiazd , siedzimy sobie w ciszy wśród innych par , moje problemy z mocą , zniknęły dzięki wsparciu mojego przyjaciela Leona z którym bardzo dobrze mi się rozmawia oraz dzięki mojemu chłopakowi Stefanowi . Mojego ojca nie widziałam od ostatniego spotkania po którym mnie zostawił , a prześladowca nie daje żadnych niepokojących znaków . Mama pisze listy które czytam nawet po 6 razy ze względu na to że jej mi brakuje. Jedno zdanie  , które zawsze ląduje na końcu listu daje mi nadzieje że ją jeszcze ujrzę :"Niedługo się zobaczymy . Mama " . Cieszę się z tego że mam przyjaciół i chłopaka , który jest moją podporą .
Z moich rozmyślań wyrywa mnie chłopak , nawet nie zauważyłam kiedy z oczu zaczynały mi lecieć łzy .
-Kochanie , okey ??
-Tak , tak .
-O czym myślałaś ?
-O tym że zostałeś w moim życiu naprawdę kimś ważnym , i że bez ciebie nie mogłabym żyć .
-Kochanie mam do ciebie jedną ważną sprawę .
-Tak ? -bałam się nagle spoważniał a jego wzrok stała się pusty , dał mi swoją rękę i kazał mi wstać , wszyscy nagle zwrócili na nas wzrok. . Jak ja się bałam , moje serce biło 2 razy szybciej.
-Kochanie bo wiesz ...
-No przestań i to powiedz .
-Zostań moją żoną Lorensjo .
-Co ???
-Tak kocham cię i nie zamierzam czekać na coś co może nas rozdzielić , chcę z tobą być na wieki .
-Ja ..
-Powiedz czy się zgadzasz ,.
Dookoła ludzie patrzyli na nas i oczekiwali odpowiedzi .
-Oczywiście że tak , będę  twoją żoną .
Dookoła brawa a chłopak wręczył mi piękny pierścionek z diamentem w kształcie serduszka . Wziął na rękę i zaczął całować .

2 miesiące później .
Czekam aż ksiądz da znać że mogę iść , wychodzę za mąż , nie mogę w to uwierzyć tam przed ołtarzem czeka mój wybranek , szkoda tylko że ojca tu nie ma . Naglę ktoś łapie mnie za rękę ,wysoki mężczyzna w garniturze , mój ojciec . :
-Przepraszam za spóźnienie , ale no ślubu mojej córki nie mogę przegapić .
-Ale skąd ..
-Myślałaś że cię nie obserwuje szczeże miałam nadziej że twój chłopak wymyśli lepsze zaręczyny ale jakoś przeżyje . Choć już .
Kiedy wyznaliśmy sobie te TAK , wyszłam z kościoła z moim mężem .
Tańczyłam w białej sukni na środku plaży gdzie odbywało się przyjęcie tak jak sobie wymarzyłam .
Gdy poszłam się czegoś napić z moim ukochanym podszedł ojciec :
-Ktoś na ciebie czeka ,i pokazał w stronę gdzie stał ktoś kogo mi brakowało , moja mama .Biegłam przez całą sale i wpadłam w jej ramiona , płakałam
-Mamusiu , żyjesz , tęskniłam ...mmamo..
-Kochan..e ja te..ż teee.niskniłam .
Popatrzyłam w te zapłakane oczy mamy , które śniły co noc . Moja mama była tu i siedziała razem ze mną przy stole . W końcu podszedł do nas  mój ukochany Stefan . :
-Mamo oto mój wybranek .
-Witam panią .
-Tak mam nadzieje że jej nie skrzywdzisz ,
-Nigdy .
I moje wesele przeminęło jak bajka w końcu cała rodzina.

3 lata później .
Na świat dziś przyszła moje ukochana myszka , zostałam szczęśliwą mamą , A Stefan tatą , w moich ramionach trzymam małą Alex , nie wiemy kim ona zostanie , może będzie miała moce po mnie , a może po nim , albo będzie całkiem kim innym , ale teraz to  nie ważne , na razie chcę aby jej dzieciństwo było normalne .

















Kochani więc to koniec , tego opowiadania mam szczerą nadzije że wam się spodobało czekam na komentarze :)

niedziela, 20 marca 2016

Lore 20

Minęły 2 tygodnie od pocałunku , dziś Stefan zaprosił mnie na kolacje , nie wiem jak to odebrać bo nie poprosił mnie o oficjalne chodzenie ze sobą .
Godzina 19.00 za pół godziny ma być Stefan a ja nie ubrana i  nie uczesana , pierwsze co robie biegnę  do mojej szafy wyciągam moją czarna sukienkę bez rękawów a do tego czarną kurtkę . Mam nadzieję  że nie będzie zimno . Poszłam do szafeczki z butami i wyjęłam czarne tenisówki . Może i nie mam stylu ale wole żeby było wygodnie . Słysze pukanie , otwieram drzwi a tam on w swojej czarnej kurtce i koszulce z batmana oraz powycieranych spodniach z dziurami. Gdyby ktoś nas teraz zobaczył , wyglądaliśmy jak z jakiejś mafii .
Najpierw zaprowadził mnie do KFF"s a potem do parku na noc z Horrorami . Gdy było po wszystkim zaczął pasać deszcz , schowaliśmy się pod przystanek gdzie o dziwo nikogo nie było byłam sama z nim , ja cała mokra woda sączyła się ze mnie jak z gąbki , ale on też nie był najsuchszy . W pełnym momencie podszedł do mnie , było mi zimno , objął mnie w talii i popatrzył w moje oczy :
-Wiesz co?...-Spytał , ale ja  nie wiedziałam o co mu chodzi bo niby skąd ?-Kocham Cię . I miałem już to dawno powiedzieć . Mam do ciebie pytanie . Czy ty Lorensjo zechcesz przyjąć takiego przybłędę jak ja do swojego serca i zaszczycisz go byciem jego dziewczyną ???-Zaczęłam się śmiać był taki miły bezbronny i no to nie był on .
-Oczywiście , ale błagam cię wole jak jesteś niegrzeczny i szarmancki nisz miły i pokorny .
-Jak ja cię uwielbiam . -Zaczęliśmy się całować , gdy z nieba przestał padać deszcz a wokół nas pojawił się krąg ognie byłam przestraszona . Było mi gorąco na ciele a z głębi mnie zaczęła płynąć mocna energia . Stefan popatrzył na mnie chwycił moje ramiona i zaczął szeptać :
-Uspokój się jestem obok , cii , mała spokojnie .
Ogień znikł on mnie przytulił , i odprowadził mnie do domu .Byłam przestraszona , chciał wyjść lecz ja podbiegłam do niego i przytuliłam się :
-Boje się , zostań u mnie , proszę .
-Oj moja maleńka zostanę nie martw się ...

poniedziałek, 14 marca 2016

Lore 19

To co powiedział Stefan było cudowne patrzył na mnie dłuższy czas , Leon popatrzył na mnie i powiedział :
-Wiecie kawiarenka może się rozpaść ja pójdę , ty Stefan zostajesz tu z nią nie może być sama . Pa mała .
-Ale ...
-Zostanę . - Powiedział Stefan , a ja spojrzałam , on za to to zobaczył i tylko się uśmiechną .

Oglądaliśmy telewizję aż  w końcu mój brzuszek zaburczał , zaś Stefan który był wpatrzony w telewizor zaczął się śmiać . Zaczerwieniłam się .
-Może pójdziemy coś zjeść .
-Pizzeria za rogiem .?
-Zgadzam się ! -Uśmiechnęłam się i w podskokach poszłam do kuchni po torbę założyłam buty i  wyszliśmy .

Zamówiliśmy dużą z wieloma dodatkami , zjedliśmy całą plus jeszcze wypiliśmy butelkę coli .
Potem poszliśmy na spacer .
-Wiesz co ??
-Co ?
-Od razu wiedziałem że jesteś niezwykła .
- Tak ??
-Tak ,twoje oczy miły w sobie błysk , wtedy gdy wszedłem do twojego przedziału a ty czytałaś , zakochałem się , wiem to głupie ale musiałem ci to powiedzieć bo nie mogę tego ukrywać .
Odwróciłam się i popatrzyłam na niego , podobał mi się niewyobrażalnie był cudowny , ale czy teraz miało  to jakiś sens . Ale nie mogłam się powstrzymać podeszłam do niego i go zaczęłam namiętnie całować , on  to odwzajemnił , nie wiedziałam czy nam wyjdzie ale ja go kocham .
On oderwał się od niej i popatrzył w oczy , prosto w oczy .
-Nie opuszczaj teraz mnie .
-Nigdy .

środa, 9 marca 2016

Lore 18

Wiedziałam że łatwo nie będzie , on wrócił ja byłam sama , nie kontrolowałam mojej mocy , nie wiedziałam jaka ona jest .
Z wszystkimi było już okey , chłopaki byli u mnie, Leon odzyskał przytomność , Stefan tam podziałał , swoim Hokus Pokus . O nic się nie pytali , zostawiłam  im wody a potem wyszłam do kawiarni , ktoś musiał coś tam zadziałać , przecież szef był pewnie zdesperowany , dzisiaj były tłumy .
Wróciłam po pracy , zastałam tamtych na kanapie coś oglądających w telewizji , poszłam do kuchni, po  kawę i coś do jedzenia , w pracy nie miałam czasu . Soczewki mnie uwierały w oczy już za długo je miałam nie wiedziałam czy wytrzymam .
Siedziałam tak jeszcze dwie godziny , potem Leon oznajmił że juz wszystko spoko i mogą wracać . Wyszli , poleciałam jak najszybciej do łazienki i zdjęłam soczewki , oczy mnie piekły , ale ich kolor nie dawał tego okazać .Wyszłam z toalety , miałam już zamykać drzwi gdy nagle do pokoju wparowali bracia :
-Zapomniałem kur....-Nie dokończył spojrzał prosto w moje oczy , moje niezwykłe oczy .
"Cholera " tylko tyle pomyślałam , nie wiedziałam zupełnie , nie wiedziałam co robić . Stefan stał i się patrzył Leon wszedł dopiero i też tak samo .
-Kim jesteś ???Czym ??? -Spytał chłopak , to mnie uraziło jak mógł tak to ująć "Czym ??" przecież to nie moja wina .
-Wyjaśnię ... - ale nie wiedziałam on patrzył na mnie , ale nie z czułością podziwem , tylko ze strachem .
-Okłamałaś nas .
-Nie nie okłamałam , nie powiedziałam całej prawdy , cała prawda jest taka że dawno powinnam nie żyć , że nie powinnam się urodzić .
-Jak to .. O czym mówisz ???- krzyczał , ale nie dziwiłam mu się .
-Jestem pół biała a pół czarna . ! -Krzyknęłam , a potem usiadłam na kanapę i zaczęłam płakać , Znów to samo znów opowiadanie o przeszłości , wspomnienia i to co musiałam zostawić aby być bezpieczną , aby pozostać żywą .
-Moja mama  byłą białą czarownicą , a mój ojciec jak tak mogę go nazwać pochodził z czarnej strony , uciekli , kochali się pragnęli być razem . Zamieszkali daleko od wszystkich , kiedy mama zaszła w ciąże , ona od początku wiedziała kim będę, jaka będę . Urodziła mnie a on uciekł . Mama nie wychowywała  , nie mówiła nigdy o mocy . W moje 16 urodziny moc się ujawniła , ale nie cała .
-Jak to nie cała ??
-Daj mi skończyć .
-Dobra .
-Mama wtedy mi to powiedziała  , potem sama zniknęła , niby na delegacje . Ale po tygodniu nie wróciła , Potem pojawił się ten mój prześladowca  , a potem ojciec . Ja uciekłam do babci i wuja jedynej mojej rodziny  .A potem po mojej 18 przybyłam tu , wczoraj był tu mój  ojciec powiedział mi że objawia się moja druga połowa mocy . Jestem oficjalnie pół białą a pół czarą czarownicą .
-Dlaczego nam nie powiedzialaś byśmy spróbowali cię jakoś przygotować .
-Nie mogliście by , w między czasie mieszkania tu , znalazłam wiele wiadomości , dostałam się do ksiąg i legent sprzed lat . Tylko raz była taka jak ja , połowiczna , została zabita  bo była najsilniejszą i nie wiedziano jaka silną ma moc . Od wtedy skończyło się bano się  . Wtedy właśnie zostało wszystko podzielone , osądzono że takich powinno się zabijać . Jestem niebezpieczna ...
-Nie ważne , ale ty możesz to zakończyć  ,możesz zakończyć cierpienie , my cię wesprzmy jestes teraz tą co jest wstanie nas poprowadzić .


czwartek, 3 marca 2016

Lore 17 , zawrót w życiu

Budzę się ale nie jestem sobą  , czuję to . Podchodzę do lustra , moje włosy są jakie były , nogi , sylwetka , ok .Ale widzę co jest nie tak moje oczy , są po pół innych kolorów . połowa górna była biała , ale druga była już czarna , moja źrenica miła kolor brązu .
Bałam się iść do pracy , chłopaki nie wiedzieli o ojcu z czarną magią i że to jeden z buntowników , co ja miałam zrobić . Wyszłam szybko kupić  soczewki po drodze złapałam okulary przeciw słoneczne i wyszłam .
Po zakupie szybko weszłam do restauracji , i poszłam do łazienki i szybko je założyłam , czułam się źle  męczyły mnie myśli co chłopaki zrobią kiedy się dowiedzą , jestem inna jestem też tą złą . W pełni czarownicą , pół czarną pół białą . Ojciec , który mnie spłodził był jednym z tych najsilniejszych . Bałam się jaką magią teraz mogę władać , ona i tak byłam silna , a teraz jaka będę .
Ojciec był u mnie wczoraj a teraz zostawił mnie samą sobie .
Byłam przed kawiarnią , bałam się tam wejść. Ostatni raz w lusterko , dobra wyglądam normalnie .
Weszłam Leon stał za ladą i spiorunował mnie wzrokiem ,później podszedł :
-Gdzie byłaś .
-A no sorki zaspałam .
-Mam nadzieje że okej wszystko , szefa nie ma więc masz szczęście , a  teraz do pracy mamy tłumy .
-Już już !!
Praca szła jak po maśle aż do pewnego momentu .W drzwiach staną mój prześladowca , którego miałam nadzieje że pożegnałam , ale on tam stał , miałam nadzieje że mnie nie pozna bo się przecież zmieniłam.
Podeszłam do niego nie patrząc w jego oczy .:
-Co dla pana .?
Spojrzał na mnie ,ale wiedziałam nie poznał mnie.
-Ja no może kawę .
-Sypana , rozpuszczalna , capucino late ??
-Po proszę rozpuszczalną z mlekiem .
-Ciasto czy coś jeszcze ??
-Nie na razie dziękuje .
Podeszłam podałam karteczkę z zamówieniem Leonowi , nie powiedziałam mu o gościu miałam nadzieje że się pozbędę go na zawszę .
Gdy brałam tacę , zobaczyłam na moim nadgarstku  tatuaż , była to strzała i kółko . Zakryłam to szybko rękawem i poszłam z zamówieniem , mężczyzna wpatrywał się w okno , podałam mu jego zamówienie , ale on mnie zatrzymał :
-Przepraszam czy może pani nie widziała tej dziewczyny . ?
Pokazał moje zdjęcie dnia kiedy wychodziłam z domu , mojego domu . Nie dałam poznać po sobie zaskoczenia .
-Nie niestety , a pan jej szuka .
-Tak , od bardzo dawna jej  szukam .
-Zakochał się pan ??
Powiedziałam żartem .
-Nie , nie -roześmiał się -Po prostu potrzebna mi jest ,
-Niestety nie mogę panu pomóc .
-No dobrze , dziękuje . A ma na imię Lore .
I wtedy moje serce podskoczyło bo Leon zawołał na głos .
-Lore podejdź tu .
Prześladowca przypatrzył się mi i uśmiechną się szyderczo :
-Mam cię ,
Zaczęłam uciekać on za mną , wybiegłam z kawierenki moje serce biło 10 razy szybciej , bałam się jejku jak ja się bałam . Park byłam w parku jak na złość nikogo więcej nie było , a tamten siedział mi na ogonię .
W końcu co woda nie miałam jak ominąć co ja mam zrobić ustałam :
-Szukałem cię nieźle się ukryłaś . Szukałem cię tam gdzie twoi krewni się znajdują .
-Pewnie nie ma tego wiele nie znam za bardzo mojej rodzinki .
-Fakt , ale ja szukałem .
-No i teraz co . ?
-Zabieram cię do bazy .
-Wstąpiłam w buntowników .
-A czy oni wiedzą o tobie , o twojej silę ?
-Ty też zbyt wiele nie wiesz .
I wtedy usłyszałam krzyki .
-ZOSTAW JĄ !!
Leon i Stefan . Walka się zaczęła , on był silniejszy , ja trzymałam się z boku , naglę Stefan został obity o skałę , Leon tak samo , moje nerwy nie wytrzymały i naglę wielka fala ogromna odepchnęła napastnika na skałę ,  padł ja osunęłam się lekko . Ale szybko wstałam i podeszłam do niego szybko i szepnęłam w jego ucho :
-Nie złapiesz mnie jestem już pełną więc uważaj .
Następnie podbiegłam do Leona miał ranę na głowie nie odpowiadał  . Przytknęłam mu rękę do rany a ta zaczęła się zrastać , byłam przerażona , ale na szczęście on się budził .
Potem podeszłam do Stefana on był przytomny i nic mu nie było .





środa, 2 marca 2016

Lore 16 Spotkanie z śmiercią czy Stefan to dla mnie ??

Ostatni raz widziałam Stefana 3 tygodnie temu , potem wyjechał . Nie wiem dla czego ale mi go brakuje .
Rozwijam zdolności w mocy chłopki nie do końca mnie znają ale ostatnio staję się silniejsza .

Budzą mnie promieni słońca wpadające przez okno wstaję piję kawę . Patrze poczta z wczoraj :rachunek , rachunek , kawa którą piję została wypluta . List z domu , mojego dawnego domu , imię nazwisko mojej mamy . Otwieram ręce mi się trzęsą .Czytam :
Córciu !!!
To ja twoja mama piszę z domu choć nie powinnam się z tobą kontaktować , nie ma cię , przeznaczenie Cię dopadło , przepraszam za wszystko , zniknęłam nie zostawiłam żadnych wieści , byłam u babci powiedziała mi wszystko .Mam nadzieje że dobrze ci jest , cieszę się że jesteś samodzielna . Widziałam twojego ojca on mi też trochę opowiedział . 
Uważaj na siebie mam nadzieje że cię jeszcze zobaczę. 
Powodzenia .

Mama 

Płakałam , odłożyłam list chwyciłam torbę i do pracy . Leon na miejscu już za ladą , widzi łzy , podbiega :
-Lor , co się stało .
-Mama żyję .
-Jejku naprawdę gdzie jest .
-Nie wiem , może w domu a może ucieka , mimo zakazu się kontaktowała ...
Do baru wchodzi Stefan .
-Jejku już płaczecie wiem że się nie zbyt cieszycie , ale płacz .
-Nie , cieszę się witaj . -Ocieram łzy i go przytulam , biorę fartuch i ruszam do pracy .
-Co jej . -Pyta Stefan brata
-Matka do niej napisała .
-Ta co zniknęła .
-Matkę ma się jeną co.
-Fakt
 Odeszłam od nich i wzięłam się do pracy . Byłą 16.00 koniec mojej zmiany , ruszam do mieszkania.
Wchodzę a tu nie mogę w to uwierzyć zamarłam , mój ojciec po tylu latach siedzi w moim mieszkaniu .
-Co tu robisz ??
-Córcia jak ja cię dawno nie widziałem zmieniłaś się .
-Wiesz mam sojusz lekko naciągnięty ale jest .
-Kontaktowała się z tobą mama . ?
-Wiesz ze mna musiała się użerać jak ją zostawiłeś, pokochała no i się skontaktowała .
-Znów wyjechała . Byłem w domu kiedy przelotem tam zatrzymała się ,ruszyła na zachód .
-No wiesz nie opisała tak dokładnie co zamierza .
-Kochanie , wszystko okej .
-No  wiesz ostatnio ze mną gorzej , wiesz moc .
-Kochanie uspokój się i powiedz ile masz juz lat .
-No po prostu tatuś roku nie wie ile córka ma lat . 19 na karku nawet .
-No to przechodzisz ostatnią przemianę , obudzisz się pełną czarownicą .
I usnęłam .

Znalezione obrazy dla zapytania 21 latek cudowne ciachoojciec Lor

wtorek, 16 lutego 2016

Lore 15

Tak wielka moc , coś tu jest nie tak. Ale teraz nie mogę myśleć o sobie jestem w niebezpieczeństwie , wszędzie . A myślałam że się jakoś ułoży ale lipa co mam zrobić . No ale tak jak mogłam przypuszczać zanim zdążyłam uciec w inne miejsce obok mnie stało dwóch moich prześladowców , zaciągnęli mnie do domu . Siedziałam od dłuższego czasu w ciszy nie odzywałam się aż w końcu Stefan podszedł spojrzał mi w oczy i powiedział :
-Czy moja kochana zdradzisz nam dlaczego uciekłaś z swojego wcześniejszego miasteczka ?
-Może ci po prostu w skrócie opowiem . ?
-Słucham uważnie .
-W moje urodziny moje moce się ujawniły , matka mi o wszystkim opowiedziała jak wstałam , potem zniknęła , pojawił się mój prześladowca który chciał czegoś czego nie mogłam mu dać , matka się nie pojawiała , nagle pojawił się ojciec który nas zostawił po moim narodzeniu , teraz penie szuka matki a ja nie mam kontaktu . Wyjechałam do babki skończyłam szkołę  wyrzekłam się mocy czemu babka i wuj byli przeciwni . I tak się znalazłam tu i użeram się z wami .
-Co się stało z tym chłopkiem .
-No szczerzę powiedziałam mu że nie mam zamiaru wrócić on powiedział że będzie mnie ścigał a ja postanowiłam uciekać nie zostawiać poszlak . Jestem przeciwniczką nie mam zamiaru aby ktoś mną rządził ja się nie poddam w walce .
-Nie powiesz nam nic więcej . ?
-Nie !
-Mamy propozycję , więc ?
-Słucham ?
-My też jesteśmy przeciwnikami od dobrych 4 lat nie jesteśmy pod władzą żadną mamy paru sprzymierzeńców ale to mężczyźni , dołącz żadnych zobowiązań tylko musisz zmienić się nieco .
Posłuchaj my nie jesteśmy tacy jak inni podróżujemy używamy mocy , nikt nami nie rządzi stań się jedną z nas inną .
-Ale mną też nie będziecie rządzić ?
-Nie .
-Wchodzę .
-Wiec witam cię .

2 tygodnie później

Dalej pracuje cieszę się z mojej magii i z wstąpienia do sojuszu . Zbliżyłam się do Leona , a Stefan wyjeżdża na wycieczki z paroma kumplami i przyjeżdża co jakiś czas . Ja postanowiłam na razie odpóścić i zająć się układaniem nowego życia.
    Nowa Lor

piątek, 12 lutego 2016

Lore 14

Byłam przerażona jak mogłam nie być , do drzwi ktoś pukał nie wiedziałam kto , bałam się  wyjrzałam przez wizjer i zobaczyłam Stefana i Leona . Zastanawiałam się co oni tu robią ale no cóż przecież zaraz sąsiedzi się zdenerwują i wezwą policję wiec otworzyłam .
-Hej co tu robicie ? Nie mieliście być czasem na imprezie.
-Mieliśmy ale nie mogliśmy wyjść nie wiedząc czy nie nudzisz się bez nas . -Powiedział Stefan swoim nieznośnym tonem .
-Nie nie  nudzę się , jestem zajęta i nie przyjmuje dziś gości wiecie tak mi przykro .
-Nie wpuścisz nas . ?-Spytał Stefan , ale czułam że jest coś nie tak i nie mogłam pozwolić na to by weszli .
-Nie nie mogę .
Zamknęłam drzwi bez wyrzutów , naglę odruch kazał mi użyć magii i tak zrobiłam bo przerwie długiej użyłam magii która była silniejsza i niebezpieczna , ale miałam racje chłopaki ptóbowali wyważyć  drzwi również magią . Byłam przestraszona moce utrzymywały  drzwi zamknięte nie mogło to trwać długo traciłam siłę wiedziałam że nie ucieknę zebrałam siły puściłam drzwi i się odsunęłam a w wejściu już sali chłopaki . Byłam gotowa na walkę byłam gotowa na atak , czy byłam gotowa na śmierć ?
Stałam i się przyglądałam dokładnie Leon wszedł do środka jak nigdy oparł się o ścianę i patrzył na mnie , zaś jego kochany braciszek wszedł usiadł na kanapę i wziął do ręki książkę .
-Od razu wiedziałem że z tobą coś nie tak .-powiedział i  odłożył lekturę .
-Aha miło wiedzieć czy można się dowiedzieć z kąt były twe przepuszczenia .
-Książka każda czarownica każdy czarownik ją ma . Ale tylko ten czyta kto odpuścił  korzystanie z niej . Ty próbowałaś .
-Dopóki się nie wtrąciłeś .
-No tak , ale nie jesteś zwyczajna .
-Ta no nie mam moc co ty mnie powiesz , po prostu bystrzak .
-Śmieszne . Dla upewnienia się że posiadasz moc musieliśmy użyć naszych i hipnoza Leon posiada zdolność władania na ludziach więc na istocie takiej jak ty nie działa , ja zaś władam dla nadprzyrodzonych . Na tobie nie zadziałało nic więc kim jesteś .
-Widocznie nie tym za kogo mnie uważacie a teraz wyjść nie mam ochoty z wami gadać .
-Nie wyjdziemy dopóki nie  dowiemy się dlaczego jesteś silniejsza .
-Nie jestem tym kogo szukacie wiec wyjść .
-Nie -krzyczał Stefan . A ja się zdenerwowałam , W dziwny sposób  poczułam moją moc było jej  pełno we mnie ale Stefan złapał się za głowę Leon też , wiedziałam że to ja i muszę przestać opuściłam ręce to było okropne , po tym wszystkim wybiegłam z mieszkania , byłam przerażona to nie mogło dziać się naprawdę , Moim zamiarem było życie bez magii w spokoju i harmonii a tu naglę ,takie coś .

środa, 27 stycznia 2016

Lore 13

Poszukiwania pracy szły okropnie , wyszłam z domu na spacer aby odreagować wszystko . Szłam i szłam już dłuższą chwilę zaczęło mi burczeć w brzuchu , akurat na rogu ulicy zobaczyłam małą kawiarenkę i więc zaszłam . usiadłam przy stoliku przy oknie i zaczęłam się zastanawiać co zjeść w końcu podszedł do mnie kelner :
-Co taka śliczna panienka  robi sama w tej kawiarence .
Podniosłam wzrok na kelnera , był to brunet brązowe oczy i piękny uśmiech był może o jakiś rok ode mnie starszy . Ale słodki .
-No wie pan...
-Nie nie żaden pan Leon a ty .
-Lorensja ale mów mi Lor .
-No to Lor , co tak siedzisz sama ..
-Zgłodniałam .
-Sama tak a gdzie chłopak ?
-Nie ma .
-Aha , więc może tak słodka szarlotka i kawa z cynamonem ?
-Dobrze .
Po nie całych 5 minutach miałam już zamówienie Leon przysiadł się do mnie i rozmawialiśmy .
-Jak chcesz mogę zapytać szefa o pracę dla ciebie wydaje mi się że szuka kelnerki .
-Naprawdę zrobiłbyś to dla mnie ?
-Tak to ja zaraz wracam .
-Spoczko czekam.
Nie minęło 10 minut a on już był z powrotem .
-Masz tą pracę zaczynasz od jutra na godzinę 6.00
-Oczywiście , dziękuje naprawdę nie wiesz jak się cieszę . A teraz muszę lecieć , to do jutra Leon .
-Pa mała .
Poszłam cała promieniałam postanowiłam zrobić trochę porządków , naglę zobaczyłam na łóżku książkę od babci byłą otwarta na 200 stronie i od razu w moje oczy rzuciło mi się jedno zdanie
"Wszystko powoli się układało, ale to była tylko cisza przed burzą "

Co poczułam przerażenie i nie tylko ale co to miało znaczyć czy to przepowiednia .
Obudził mnie budzik byłą 5.00, miałam nie całą godzinę na przygotowanie , pędem zabrał ze stołu przygotowane ubrania  do łazienki, potem szybki prysznic i byłam gotowa ,makijaż nie był mocny postawiłam na naturalność . przed wyjściem jeszcze rozluźniłam się żeby moje moce czasem nie wybuchły . Miałam nadzieje że ten dzień minie bez problemów .
Kawiarnia była prawie pusta , za ladą stał Leon :
-Punktualność niesamowita !
Spojrzałam na zegar była 05.58
-Nieźle się wyrobiłam .To co mam robić ?
-Rozłóż serwetki na stolikach .
-Tak jest .
Tak mijał czas praca szła mi sprawnie dzień zapowiadał się bardzo dobrze  .
Nagle gdy stałam przy ladzie złapał mnie okropny ból w głowie nie mogłam się ruszyć byłam sparaliżowana od góry do dołu , Leon podbiegł do mnie i chwycił mnie za rękę :
-Nic ci nie jest .
-Nie w.... po .. rządku , musz..ę  chwil..ee odpocząć
Usiadłam na chwilę ból powoli ustąpił, podniosłam  wzrok a obok mnie siedział Stefan , toważysz z pociągu ale nie zauważył mnie na szczęście  gdy miałam się już wycofać przybył Leon
-Stefan ,bracie jak miło cię gościć w tym naszym skromnym barze .
-A tak przybyłem cię odwiedzić , a poza tym znalazłem pracę .
-A tak .. Gratulacje , przedstawiam ci moją nową koleżankę Lor . Wczoraj została zatrudniona .
Odsuną się i tak ujawnił moje obliczę , po minię chłopaka można było stwierdzić że nie był zaskoczony .
-Witaj moja towarzyszko z pociągu jak się miewasz ?
-Znacie się ??-Zapytał Leon
-Poznałam twojego brata w pociągu jak tu jechałam . Ale nie wiedziałam że udaje się w to samo miejsce co ja .
-A tak w ostatniej chwili postanowiłem że właśnie tu się zatrzymam . Widziałem cię przed klubem zgubiłaś płytki .
-Tak .. rozmyśliłam się jednak z pracy DJ'a  uznałam że jednak się nie  nadaję .
-Ale przesłuchałem z szefową i były znakomite .
-No ale znalazłam tą oto pracę dzięki Leonowi i bardzo jestem zadowolona .
-Patrzył na mnie takim wzrokiem że nie mogłam wytrzymać
-Dobra idę bo mnie wyleją .
-Może wyskoczymy gdzieś w trójkę wieczorem ?
-Ja nie mogę jestem zajęta .
-Lor nie daj się prosić . -Powiedział Leon ale w jego oczach zobaczyłam błysk , bardzo podejrzany ,źrenica mu się powiększyła , wiedział że coś tu nie gra i dlatego i tak nie uległam .
-Nie naprawdę nie mogę .
-Pójdź z nam Lorensjo . -Błagalnym tonem powiedział Stefan a jego oczy były jeszcze gorszę od Leona . Ale tak samo się nie zgodziłam
-Nie zajęta jestem . -odeszłam , chłopaki wyprostowali się jakby poraził ich prąd. Przez resztę mojej pracy oboje bacznie mi się przyglądali a ja im posyłałam ładne uśmiech albo pogardliwe spojrzenie .
Czekałam na wypłatę razem z Leonem :
-Z kąt przyjechałaś?
-Z dość daleka małe miasteczko , mieszkałam z babcią i wujem po tym jak mama zniknęła a ojca nigdy nie miałam .
-Szkoła ?
-Skończyłam gimnazjum i zaczęłam zawodówkę ale nie ukończyłam , gdy miałam 17 lat wzięłam zaoczne kursy a niedawno skończyłam 18 i wyprowadziłam się .
Przyszedł szef wręczył pensję , wtedy szybko wybiegłam i ruszyłam do domu . Gdy byłam na miejscu szykowałam się do odpoczynku z książką która coraz bardziej mnie wciągnęła , ktoś zapukał do drzwi . Nie otwierałam ... ale ....


 LORE
 Stefan



 Leon

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Lore 12

To była ostatnia moja przesiadka do następnego pociągu , teraz już prosta droga do celu w końcu uciekłam  postanowiłam jeszcze zadzwonić do  babci .Rozmawiałam z nią z pół godziny , potem ruszyliśmy . Rozpierała mnie radość ale w środku miałam nutkę tęsknoty , pamiętałam dzień gdy ustałam pod babci drzwiami , uczucie szczęścia gd po tak wielu latach zobaczyłam babcie .

Jechałam już godzinę gdy jakiś facet przez radio powiedziała że się zbliżamy do miasta byłam taka szczęśliwa przepełniała mnie radość w końcu będę samodzielna i nie będę się martwić tym że ktoś mnie złapie
 Dalej jechałam autobusem do miasta , niewiele osób jechało może dlatego że miasto nie jest tym najbardziej wspaniałym i znanym ale to dlatego je wybrałam .Podróż okazała się bardzo spokojna , krajobrazy były cudowna ,ale chyba tylko dla mnie bo kobieta która siedziała obok nie była zachwycona podróżą cały czas się dopytywała o czas . Gdy w końcu dotarłam kierowałam się na północ miasta i  wypatrywałam ulicy na której znajdowała się blok w którym miałam mieszkać . Mięło jakieś 20 minut i znalazłam cel .Mieszkanie znajdowało się na drugim piętrze i było sporę widać było że niedawno prowadzono remont , jeden pokój z łóżkiem małżeńskie szafa i mała komoda , szafka nocna . Łazienka nie była nadzwyczajna umywalka z szafką nad nią lustro , prysznic i jeszcze pralka którą przetransportowano jakiś tydzień temu . Salon połączony z kuchnią też wyposażoną w całości .

Następnego dnia byłam już rozpakowana , wyszłam do kiosku obok po gazety , postanowiłam się nie obijać i znaleźć pracę z moim wykształceniem mogłam wszędzie pracować . Zobaczyłam ciekawe ogłoszenie, które bardzo przyciągnęło moją uwagę :
Szukany DJ klub "Czerń i Biel " , nie ważna płeć , podrzucać płytki z bitami ... "

Od zawszę marzyłam o takiej pracy parę własnych bitów zrobiłam jako nastolatka , tylko teraz potrzeba by było je odświeżyć .
Tak więc zabrałam się do pracy wiadomo było że trzeba zrobić to jak najszybciej.  Na wieczór 13 kawałków było zrobione i przegrane na płytki teraz zostało tylko je podrzucić . Wybiegłam z mieszkania i jak najprędzej biegłam na autobus . W jakieś 30 minut byłam przed klubem , ale moje serce podpowiadało mi że coś jest nie tak , nazwa klubu była dziwnie dla mnie znajoma i przypomniał mi się chłopak z pociągu i jego kawałek , oraz moja książka i opowieść matki .W głębi duszy czułam że to niebezpieczne . Nie weszłam i przyrzekłam że nie wrócę , nagle zobaczyłam chłopaka z pociągu, który biegł w moją stronę zaczęłam uciekać, gdy moja torba spadła na chodnik , zaczęłam zbierać rzeczy  ale chłopak był coraz bliżej zabrał z grubsza i uciekłam .
Wróciłam do mieszkania gdzie zobaczyłam że nie mam koperty z płytami . Miałam nadzieje że on mnie nie znajdzie wiedziałam że już wpakowałam się w kłopoty .

Rano obudził mnie telefon ,z niechęcią zwlokłam się z łóżka i poszłam odebrać :
-Halo . -powiedziałam zmęczonym , zaspanym głosem
-Witam czy rozmawiam z panią Lorensją ?-Zapytała kobieta .
-Przy telefonie , z kim mam przyjemność ?
-Jestem menadżerką klubu "Czerń i Biel " dostaliśmy pani płytki i chciałam pani zaproponować posadę w naszym klubie .
-Nie dziękuje już się rozmyśliłam ale bardzo dziękuje za telefon .
-Może pani przemyśli i spotkamy się na kawie . ?
-Nie naprawdę dziękuje żegnam .
Zakończyłam rozmowę ale wiedziałam że na tym się nie skończy .