Spakowałam w kartony mamy ubrania , znalazłam jej suknie ślubną którą postanowiłam sobie zostawić , pamiątki, książki takie rzeczy spakowałam w karton i postanowiłam zatrzymać . Mały spał sobie, smutno mi było z tego powodu że nigdy nie pozna żadnej z babć , ponieważ ojciec Alana też nie żyje .
Postanowiłam posprzątać kuchnie ,wzięłam worek i wyniosłam na zewnątrz do kontenera , zobaczyłam podjeżdżający motor , wiedziałam że to Alan szybko kierowałam się do drzwi niestety zdążył mnie złapać za nadgarstek :
-Posłuchaj mnie choć chwile .Bardzo mi przykro z powodu śmierci twojej mamy , odwiedziłem ją raz w szpitalu .
-Bardzo dziękuje ,i na pewno się ucieszyła na twój widok .
-Niestety nie kazała mi wyjść .
-O ciekawe dlaczego , czekaj już wiem może dlatego że skrzywdziłeś jej córkę która aż trafiła do szpitala bo zostawiłeś ją nieprzytomną pod dyskoteką .
-Przecież cię przepraszałam .
-K**A ile razy mam ci powtarzać że zwykłe przeprosiny nie wystarczą .
-Chłopaki mnie się pytali czy to moje dziecko bo usłyszeli że ty masz dziecko i mówiłaś że ojciec nie istnieje .
-Taa spotkałam paru znajomych na pogrzebie a dokładnie znajomą bo tylko ona odważyła się zapytać o dziecko .
-Ale nie musisz mówić że ojciec nie istnieje .
-Dla mnie nie istnieje . -Usłyszałam płacz , niech to szlak . -Przepraszam mam zajęcie .
-On jest tu z tobą ?
Ale ja nie odpowiedziałam pobiegłam do domu bo Leoś coraz głośniej płakał , zatrzasnęłam drzwi i wzięłam moje słoneczko na ręce .
-Już mamusia jest słoneczko moje , już spokojnie .-Popatrzyłam w te oczka - Nie płacz słoneczko moje , jestem .
Musiałam zrobić małemu mleko, ale torba leżała w samochodzie w bagażniku razem z pieluchami . Spojrzałam przez okno on tam stał a małego nie mogłam zostawić . Wzięłam kocyk , którym owinęłam małego i wyszłam . Alan tylko się spojrzał i uśmiechną .
-Odsuń się i nie zbliżaj .
-Ale pozwól mi go zobaczyć -Krzykną na co dziecko się rozpłakało .
-Ciii Leoś kochanie nie płacz .
Szłam w stronę samochodu . Otworzyłam bagażnik i wyjęłam torbę .
-Posłuchaj , wiem że nie chcesz mnie widzieć że mnie nie znosisz i nie masz ochoty mnie oglądać , ale pozwól mi się widzieć z dzieckiem mam na to prawo .
-A jakie ja miałam prawa kiedy leżałam pobita ze złamaną ręką w szpitalu . Miałam prawo zrobić ci piekło z życia ale ciesz się że tego nie zrobiłam .
-Pozwól...
-Nie .
Wtedy dziecko zaczęło płakać poszłam do domu nie zamknęłam drzwi bo nie miałam jak położyłam moje słoneczko na kanapie i je rozebrałam . Alan wpadł do pokoju z krzykiem :
-Nie pozwolę ci na to ..
Urwał gdy zobaczył jak przebieram dziecko z mojej twarzy zszedł uśmiech bo Leon zaczął znów płakać .
-No wiesz wielkie dzięki , przestraszyłeś je -Zwróciłam się do chłopaka . -A ty moje skarbie nie płacz ... Patrz no patrz na mamusię hejko słoneczko moje no .
Mały się uspokoił i na mnie spojrzał zobaczyłam jak się uśmiecha , udało mi się zmienić pieluchę . Wzięłam małego na ręce i poszłam do kuchni a Alan mi się przyglądał .
-Poczekaj tu jak musisz .
Poszłam i zrobiłam małemu jeść , po czym wróciłam i usiadłam , zaczęłam go karmić :
-Usiądź nie stój tak . Po jakiego groma tu jesteś ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz