Translate

piątek, 13 maja 2016

Rozdział 5

Kochany pamiętniku !!
Pierwszy dzień pracy był trudny , co mogę poradzić , ale nie był okropny te dzieci są takie urocze dwie małe dziewczynki nie chciały nawet iść bo twierdzą że tu jest cudownie . 
Niestety teraz siedze obok mojego synka który śpi dziś mojemu kochaneczkowi wybija równo 2 miesiąc mam nadzieje że będzie nam tu dobrze . 

-Witam doktorze i co stan się poprawił ??
-Tak diametralnie udało nam się zbić gorączkę i opanować płacz , aktualnie jest wszystko dobrze .

Szłam korytarzem po kawę gdy zobaczyłam to czego się nie spodziewałam nigdy tam był mój były . Alan stał w kilcie i właśnie czekał na kawę z ekspresu . Nie wierze czyli on tu pracuje a może jest na praktykach kto mu pozwolił zajmować się ludźmi on najpierw sam powinien się leczyć .
Schowałam się za ścianą żeby mnie nie zobaczył bo wszystko się wyda .
Poszłam do recepcji i podałam imię i nazwisko :
-Tak mamy takiego lekarza jest pediatrą na oddziale dla dzieci powyżej 2 lat , najlepszy jaki może być , czy może pomóc w czymś ??
-Nie nie przepraszam pomyliłam się .
Odeszłam jak najszybciej na całe szczęście nic mu nie jest ale muszę iść do lekarza aby mu o tym powiedzieć .
Weszłam  do pokoju lekarzy ale niestety kto tam musiał być oczywiście Alan niby jest na praktykach bo ukończył studia szybciej i takie tam ...
-Emilia a co ty tu robisz ???
-Dzień dobry ... -niepewność wyczuwalna na 100 % - Ja do doktora ..
Wyszedł doktor mojego synka Roberts i powiedziałam mu cała sytuacje na całe szczęście oni się nie lubią i nie opowiadają o pacjentach chyba że w szczególnych wypadkach .
Wtedy wyszedł mój ex
-Em powiesz mi co tutaj robisz ??
-Jestem na badaniach potrzebnych mi do pracy .
-Ale dlaczego rozmawiałaś z pediatrą od niemowląt coś z Leonkiem .??
-Nie , po prostu zakładałam mu kartę tutaj .
-Aha dobrze a z nim wszystko okej ??
-Tak . Teraz cię przepraszam muszę iść .
-Em  , ja chciałem cię jeszcze raz..
-Nie ma mowy nie pozwolę ci się widywać z synem , zarobie trochę pieniędzy i najprawdopodobniej po tym jak może skończy rok wyjadę gdzieś i zacznę jeszcze raz .
-Nie możesz ..
-Nie będziesz mi mówił co mam robić  ..
-Posłuchaj mnie chcę cię odzyskać spróbować być ojcem ..
-Spróbujesz !! A jak ci się nie uda to co ?? Pójdziesz i oznajmisz mi że nie masz na to ochoty , dziecko to nie zabawka , ojcostwo to nie żadne hobby . A teraz przepraszam śpiesz się .

Gdy zaszłam na sale do synka doktor powiedział że stan małego się pogorszył i zaczął się dusić więc musieli go podłączyć do maszyn , na razie sytuacja jest w normie , nie wytrzymam ..

4 godziny później .
Sytuacja się polepszyła mój synek odłączony ale ma gorączkę , nom jestem wykończona siedzę przy nim i nucę mu kołysankę .
Cały świat nie istnieje jest tylko mój Leoś i nikt więcej , na razie śpi ale gorączkę ma pare razy już pielęgniarki mi mówiły że będzie lepiej ale ja oczywiście nie słucham . Idę do baru po jąś herbate bo zaraz ja będę tu leżeć na zawał umierając . Siadam przy stoliku i wyjmuje pamiętnik .

Mój synek leży z gorączką nie dawno odłączony bo zaczął się dusić . Nie wytrzymam jak mu coś się stanie . 
Łzy płyną mi po policzkach zalewam się łzami nie mogę już wytrzymać , płacze .
Podchodzi do mnie  brunet , czarne oczy i cudowna figura :
-Hej co taka piękność , traci łzy . ?
-No a co cięto obchodzi ??
-Bo nie lubię jak kobieta traci łzy najprawdopodobniej przez jakiegoś palanta .
-To nie palant , jest najważniejszy w moim życiu a teraz leży na sali .
-Oj przepraszam .
-Nic się nie stało . Czy ty czasem nie przychodzisz do tej kawiarenki THE CAFFE w centrum .??
-Ta bywam tam od czasu do czasu .
-Tak myślałam bywam tam codziennie .
-Nie widziałem cię .
-Nic nie szkodzi a teraz muszę iść .
-Mogę odprowadzić ?
-Oczywiście . - Trudno , spodziewam się jego reakcji .
Dochodzimy na oddział , widzę jego minę , ale idzie dalej .
-Tam leży mój chłopczyk . - Odwracam głowę w stronę szyby .
-Ja myślałem że to twój chłopak jest w szpitalu .
-Nie mam chłopaka .
-A ojciec .?
-Nie ma .
-To znaczy jest . Ale to długa historia .
-Jak ma na imię ?
-Leon , mój kochany Leoś .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz