-Leon mój kochany Leoś .
-Cudowne imię .
-A ty jak masz na imię ??-Pytam nieznajomego
-Dan , przepraszam za brak manier .
-Emilia , nic nie szkodzi .
-Co z twoim synkiem ??
-Jakiś wirus poważnie zachorował , tak strasznie się o niego boje ..-Łzy zaczęły mi lecieć z policzków .
-Ej będzie dobrze zobaczysz . Jesteś silna i dasz radę .
-Nawet mnie nie znasz .
-Wiesz wychowujesz dziecko paro miesięczne , masz jakieś góra 19 lat , nie masz chłopaka .
-Mam 18 lat i to niedawno skończone .
-Widzisz , powinnaś się teraz uczyć i jeździć po imprezach a ty w tym czasie masz dziecko i najprawdopodobniej prace .
-Tak , mam prace , i chodzę do szkoły co prawda nie jeżdżę na zabawy .
-Dasz radę wierzę w ciebie , a teraz przykro mi ale mam tu mamę i poszedłem dla niej po sok .
-Dziękuje .
-Widzimy się w CAFFE .
Odszedł a ja usiadłam . Rano obudziłam się w sali obok małego . Spojrzałam na zegarek 4.00 wyszłam z sali i poszłam do doktora spotkałam go na korytarzu poprosiłam aby nie udzielał nikomu innemu informacji na temat mojego syna . I powiedziałam że przyjdę na sekundę po szkole a potem po pracy .
POV ALAN
Widziałem jak Em wychodzi ze szpitala po 4.00 rano , zastanawiałem się co ona o tej porze robiła w szpitalu , czy jest jakoś bardzo chora . Musze się temu przyjżeć
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz