Translate

piątek, 3 czerwca 2016

Rozdział 7

Kochany pamiętniku !!
Mój kochany synek leży jeszcze w szpitalu to już tydzień , dzień w dzień siedzę przy nim do świtu potem szybko lecę do szkoły , po szkole na sekundę zaglądam i lecę do pracy . Na szczęście dziś moje kochanie wraca do domku . 
Em. 

Pov. Em 

Biorę moje maleństwo na ręce i mocno tule , zdrowe i uśmiechnięte w końcu w moich objęciach . Wiem że muszę wziąć z tydzień wolnego zarówno w szkole jak i w pracy , rozmawiałam z szefową powiedziała że i tak byłam bardzo dzielna przez ten tydzień kiedy mały leżał w szpitalu . Że obowiązki wykonywałam wzorowo i da mi wolne . Wychowawczyni zrozumiała moją sytuację i powiedziała że tylko będę musiała wszystko nadrobić . 
Ubieram moje maleństwo wkładam w fotelik i idę do recepcji . 

Pov , Alan 

Idę na przerwę , przez okrągły tydzień widziałem Emilii jak wychodziła ze szpitala , ale wyglądała na zdrową , szukałem w papierach ale nic nie znalazłem . Pytałem się doktora z którym często rozmawiała . Ja tam go nie nienawidzę ale zmusiłem się pogadać , i co , nic , nie powiedział . Pielęgniarki , recepcja , zero okrągłe zero. Próbuje o nią walczyć , mam syna i chcę być kiedy będzie dorastał , ciągle kocham Em wiem że wyrządziłem jej krzywdę , ale jak dostałem od niej wiadomość po takim czasie ze zdjęciem mojego synka to co miałem powiedzieć , zamarłem . 
Idę do kawiarni muszę odreagować a tu naglę co słyszę :
-Dziękuje bardzo .-Głos Em , stoi przy recepcji z fotelikiem w którym leży uśmiechający się Leon . 
-Mam nadzieje że mały już u nas z tak ciężkimi chorobami nie będzie nas odwiedzał ? Wie pani ciężki był jego stan cały tydzień w szpitalu i dopiero przed wczoraj sytuacja się unormowała .-Powiedziała do niej recepcjonistka , co ja słyszałem cały tydzień !!! Ona nic mi nie powiedziała . 
-Tak ciężka sprawa , biorę wolne na cały tydzień i mam nadzieje że będzie dobrze . 
-Tak ja też mam nadzieje . Za pare tygodni widzimy się na szczepiące a za jakieś pare dni zapraszam na kontrolę . Proszę jeszcze powypełniać te papiery ..
Podchodzę  zbulwersowany do Emilii :
-Co to miało znaczyć ,!!!-Podnosi wzrok z kartki widać że wie kto mówi , podnosi głowę i odchyla swoje piękne włosy , z anielskim spokojem czeka aż coś powiem . - Jak mogłaś mi nic nie powiedzieć . Przecież mam prawo wiedzieć jestem jego ...
-Nie waż się mówić tego co chcesz powiedzieć .Nie jesteś jego "OJCEM " . Nie masz prawa do tego określenia , jesteś tylko kimś kto spłodził . 
-Ale , pytałem ciebie czy z Leonkiem wszystko okej powiedziałaś że tak dlaczego mnie okłamałaś . 
-Bo nie chciałam twojej pomocy którą wbrew mnie , i tak byś wepchnął . Ja sama wychowuje małego od kont trafił w moje objęcia . Sama zarobiłam na mieszkanie,sama zdałam testy na prawo jazdy , co prawda już samochód dostałam ale mniejsza z tym . W żadnej części nie pojawiłeś się ty . Wiesz jak doszło do tego że dziecko zaczęło się rozwijać  w mnie . Nawet głupiego sms'a z zapytaniem jak się czuje czy ze mną dobrze . Wiec teraz dasz mi spokój dasz mi żyć normalnie . 
 Odeszła . 

Pov Em 
Wróciłam do domu mały spał , w końcu to jego pora , przebrałam go w śpioszki i włożyłam do brązowej kołyski którą dostał od swojej babci , kołyska była kiedyś moja a teraz leży w niej mój synek . 
W trakcie kiedy mały spał ja zrobiłam porządek w szafkach i rozpakowałam kartony które znalazłam w szafie . 
Kiedy Leoś się obudził dałam mu jeść i położyłam go obok siebie na kanapie i bawiłam się z nim . 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz